|
|
|
O czym
zapomina współczesna medycyna
cz.I |
Poniżej znajdziecie
informacje, które są często pomijane lub niedoceniane
przez współczesną medycynę. Wiedza ta wnosi nowe
spojrzenie na wiele dolegliwości, z którymi bez
holistycznego podejścia, trudno sobie poradzić.
Materiał jest opracowany dosyć zgodnie z naukową wiedzą
współczesną i być może część określeń i nazw może być
niezrozumiała - aczkolwiek uważam,
że każdy z nas powinien posiadać podstawowe
wiadomości z zakresu chemii, fizyki i biologii, ponieważ
wówczas stajemy się niezależni od opinii i wiedzy
innych. Możemy stać się bardziej odpowiedzialni z
zdrowie swoje i swoich bliskich.
Mikroelementy i witaminy
Pierwiastki takie jak cynk, selen, mangan, chrom,
kobalt, jod,
molibden, miedź są równie ważne dla funkcjonowania
ludzkiego
organizmu, jak tlen, węgiel, azot czy siarka.
Niestety wiedza
przeciętnego lekarza na temat ich roli w organizmie
jest bliska zeru
(wyjątki: jod w chorobach tarczycy, żelazo
w
niedokrwistości).
Tematyka jest już całkiem dobrze rozpracowana
naukowo. Niedobory
pierwiastków śladowych dotyczą zdecydowanej
większości Polaków.
Przyczyn jest kilka:
- zaburzenie flory jelitowej przewodu pokarmowego
prowadzące do zaburzeń wchłaniania.
Flora jelitowa to bardzo złożona i subtelna
struktura decydująca o
prawidłowej pracy przewodu pokarmowego. Znaczna
część witamin z grupy
B produkowana jest właśnie przez nią. Właściwy skład
determinuje
prawidłowe pH. Prawidłowe pH determinuje prawidłowe
wchłanianie. W
czasach wszechpanujących w środkach spożywczych
konserwantów trudno
jest mieć prawidłową florę jelitową.
- żywność modyfikowana genetycznie
Główne zagrożenie, jakie widzę w tego typu
pożywieniu to wzrost
ilości składników energetycznych
w stosunku do
ilości pierwiastków
śladowych. Zjadając tego typu żywność będziemy więc
zjadać
proporcjonalnie mniej ważnych pierwiastków
śladowych.
- wyjałowienie gleb z tych pierwiastków, w skutek
niewłaściwego nawożenia i nawadniania
Mówiąc o nawożeniu myśli się właściwie jedynie o
azocie, fosforze,
potasie, magnezie. Tymczasem takie pierwiastki, jak
cynk, jod, selen,
chrom są równie ważne dla wzrostu roślin, a następnie
zwierząt nimi
karmionych. Niewłaściwa irygacja doprowadziła w
wielu miejscach do
znacznego zubożenia gleb
w te ważne pierwiastki.
Najważniejsze pierwiastki niedoborowe o charakterze
populacyjnym
prowadzące do rozwoju wielu chorób to: cynk, selen,
mangan, żelazo,
jod.
Razem z pierwiastkami śladowymi wrzucić należy do
tego punktu wiedzę
o witaminach, którą, jakkolwiek można już znaleźć w
podręcznikach
akademickich, to jednak jest ona również zbyt
skromna w stosunku do
potrzeb.
Rola pierwiastków śladowych sprowadza się głównie do
aktywowania w
komórkach różnych enzymów. Bez nich reakcje
chemiczne nie zachodzą lub
zachodzą znacznie wolniej.
CYNK to najważniejszy minerał. Obsługuje około 300
enzymów ze
wszystkich szlaków enzymatycznych. Decyduje o
procesach
odpornościowych, podziałach komórkowych, naprawie
DNA, szybkim gojeniu
się ran po operacjach. Przy braku podaży w diecie
niedobór rozwija się
szybko - szczególnie po operacjach, którym
towarzyszy z reguły
głodówka i zwiększone zapotrzebowanie w skutek
nasilonych procesów
regeneracyjnych.
SELEN - ważny szczególnie dla procesów usuwania
wolnych rodników i
toksyn z komórki.
MANGAN - ważny dla ochrony DNA mitochondrialnego
przed nieodwracalnym
uszkodzeniem. Nić DNA
w mitochondriach jest w
przeciwieństwie do nici
DNA w jądrze komórki, stale rozwinięta. Jest więc
stale narażona na
atak wolnych rodników. Nieodwracalne mutacje
mitochondrialnego DNA to
jeden z istotnych elementów procesu starzenia się.
Mangan spowalnia
ten proces.
JOD - jest to jeden z pierwiastków, o którym
wiadomo, że jest
niedoborowy i nawet suplementuje się go dodając
trochę do soli
kuchennej. Terenami szczególnie deficytowymi w jod
jest m.in.
Podkarpacie
i Wielkopolska. Skutek niedoboru to
powiększanie się
tarczycy.
CHROM - chrom kojarzony jest z gospodarką cukrem,
nadwagą i
nadmiernym apetytem. Wielu ludzi walczących z
nadwagą lub cukrzycą
próbowało już terapii chromem, często, choć nie
zawsze, z dobrym
skutkiem.
ŻELAZO - powszechnie wiadomo, że niedobór żelaza
powoduje anemię.
Jednak zdecydowanie rzadziej wiadomo, że anemia to
OSTATNI objaw
niedoboru żelaza. Znaczna część populacji kobiet, ma
utajony niedobór
żelaza, tzn. niewidoczny lub ledwie widoczny w
badaniu morfologii
krwi. Na niedobór narażone są szczególnie kobiety
obficie
miesiączkujące i mające nieduże potrzeby pokarmowe.
Cholesterol
Wokół cholesterolu narosło tyle mitów i legend, że
koniecznie trzeba je zweryfikować i ustalić właściwe
podejście do tego związku chemicznego.
Cholesterol, to niezbędna dla naszego organizmu
substancja, potrzebna w każdej komórce ciała,
ponieważ jest chemicznym prekursorem, z którego
organizm wytwarza kwasy żółciowe, prowitaminę D3,
męskie i żeńskie hormony płciowe, hormony kory
nadnerczy i (hydrokortyzon i aldosteron, które
reguluje równowagę sodu i potasu). Cholesterol jest
potrzebny do budowy ważnych błon otaczających
komórki.
Nigdzie, w żadnej poważnej książce, ani
publikacji naukowej nie ma informacji, że
cholesterol krążący we krwi jest PRZYCZYNĄ
miażdżycy.
Poważne źródła podają owszem, że poziom cholesterolu
jest SKORELOWANY z miażdżycą. Zapominają jednak
dodać, że jest skorelowany słabo. Mało kto z
czytających potrafi niestety taką informację
właściwie zinterpretować. Ściślej, wielu nie wie,
czym się różni ZWIĄZEK PRZYCZYNOWO-SKUTKOWY od
KORELACJI STATYSTYCZNEJ.
Sam w sobie cholesterol nie jest przyczyną
miażdżycy. Miażdżyca to znacznie bardziej złożony
proces, by sprowadzać go tylko i wyłącznie do
poziomu cholesterolu.
Dlaczego cholesterol kumuluje się w organizmie?
a) po pierwsze dlatego, że jego synteza kosztuje. W
warunkach ewolucji człowiek częściej głodował niż
był syty, można więc domniemywać, że musiały się
wykształcić mechanizmy oszczędzania tego, co jest
drogie. Odkładanie cholesterolu w tętnicach to więc
w pewnym sensie odkładanie go na zapas, na okres
niedostatku pożywienia.
b) jedyną drogą usuwania cholesterolu z organizmu
jest wydalanie z żółcią, głównie w postaci soli
kwasów żółciowych. Wydalić tą drogą można dziennie
zaledwie ok. 1g cholesterolu.
Skąd się bierze cholesterol w organizmie?
"Biochemia Harpera" podaje wyraźnie - z pożywienia i
z wewnętrznej syntezy.
Z pożywienia organizm może wchłonąć jedynie ok. do 1
g, niezależnie od ilości spożytej. Wewnętrzna
synteza może być natomiast źródłem syntezy nawet
3-4g cholesterolu dziennie.
Nasz organizm
produkuje cholesterol niezależnie od tego czy
spożywamy jakiekolwiek cholesterol. Poprzez
usunięcie całego cholesterolu z diety, jego poziom
we krwi spada tylko o około 20% do 25%.
Z czego powstaje cholesterol w organizmie?
Biochemia Harpera podaje odpowiedź na to pytanie
bardzo wyraźnie - z CUKRU, pod wpływem INSULINY.
Najprostszą drogą do wyhamowania syntezy
cholesterolu jest więc ograniczenie spożycia cukrów,
a szczególnie cukrów prostych.
Na pierwszy ogień w odstawkę powinny iść zawsze MĄKA
i CUKIER z cukierniczki.
Jak usuwać nadmiar
cholesterolu?
Współczesna medycyna używa do tego leków
statynowych, które okazują się bardzo
szkodliwe dla naszego zdrowia!
Statyny
zmniejszają u pacjentów poziom, niezwykle ważnego
składnika, koenzymu Q 10 (powikłania z powodu braku
tego koenzymu to: niewydolność serca, zanik mięśni,
z potencjalną, śmiertelną niewydolnością nerek,
osłabienie mięśni, zapalenie nerwów obwodowych,
chwilowa całkowita amnezja)
Aby organizm radził sobie z cholesterolem nasza
dieta powinna być bogata w cholinę i inozytol,
lecytynę, a także witaminy B3, B6, E, C, magnez,
otręby i warzywa zawierające błonnik, który nasila
wydalanie cholesterolu z żółcią. Należy też zastąpić
nasycone kwasy tłuszczowe, kwasami
jednonienasyconymi
i wielonienasyconymi.
Ustalono, że kwasy nasycone podnoszą zawartość
cholesterolu we krwi, przyspieszając w ten sposób
zmiany w tętnicach. Występują one obficie w
tłuszczach zwierzęcych np. w smalcu, maśle,
słoninie.
Kwasy jednonienasycone zmniejszają ilość
cholesterolu całkowitego. Badania wykazały,
że zachorowalność na miażdżycę jest niska w rejonie
Morza Śródziemnego, gdzie rozpowszechnione jest
spożycie oliwy z oliwek będącej źródłem tych kwasów.
Ponadto możemy je znaleźć w orzechach ziemnych,
migdałach, awokado.
Wyróżniamy jeszcze kwasy tłuszczowe wielonienasycone,
które pełnią w organizmie różnorodne funkcje.
Badania wykazują, że tłuszcze roślinne obfitujące w
wielonienasycone kwasy korzystnie wpływają na
gospodarkę lipidową ustroju. Obniżają zawartość
cholesterolu, a także zapobiegają powstaniu
zakrzepów naczyniowych. Bogate w te kwasy są oleje:
słonecznikowy, kukurydziany, sojowy. Kwasy
tłuszczowe z rodziny n-3, które występują w
tłuszczach rybich (np. w makreli, tuńczyku, łososiu,
sardynce) obniżają także ilość stężenia cholesterolu
we krwi. Spożycie 1g kwasów tłuszczowych n-3
dziennie może zmniejszyć o 40% ryzyko wystąpienia
choroby niedokrwiennej serca u mężczyzn.
Olbrzymie kwoty pieniędzy są wykorzystywane przez
firmy farmaceutyczne na reklamy, przekonujące
społeczeństwo jak bardzo życie jest zagrożone, jeśli
ich poziom cholesterolu jest wysoki.
Firmy te zyskały niemal całkowitą kontrolę nad
programami nauczania w szkołach medycznych,
wydawnictwach publikujących artykuły medyczne, oraz
sterując dotacjami, nad instytucjami prowadzącymi
badania naukowe.
Ich najnowsze zalecenia (2004), zawierały jeszcze
bardziej agresywne działania w celu obniżenia
cholesterolu we krwi. Dolna granica bezpieczeństwa
dla cholesterolu LDL obniżyła się z 130 mg do 100 mg.
Leki obniżające poziom cholesterolu były zalecane
dla wszystkich chorych na cukrzycę i pacjentów w
podeszłym wieku z wysokim poziomem cholesterolu.
Ważne badania przeprowadzone przez dr Harlan
Krumholz wykazały, że osoby z niskim poziomem
cholesterolu w wieku 70 lat umierały dwa razy
częściej z powodu zawałów serca. Warto też wiedzieć,
że wysokie wartości cholesterolu chronią przed
zakażeniem.
Utajona kwasica mezenchymalna
Wiedza lekarzy na temat mezenchymy zasadniczo
sprowadza się do faktu,
że takowa w organizmie jest. Że jest to substancja,
przez którą
dokonuje się wymiana substancji odżywczych pomiędzy
krwią
i komórkami.
Tymczasem jest to najważniejsza tkanka naszego
organizmu. Większość
chorób przewlekłych, większość patologii
wewnątrzkomórkowych
rozpoczyna się od nieprawidłowego funkcjonowania
mezenchymy. A
mechanizm jest bardzo prosty. Przy spadku pH
(zakwaszeniu) struktura
białek zmienia się w ten sposób, że zmienia się jej
stan skupienia - z
płynu przechodzi w galaretę. Jak może się dokonywać
w takich warunkach
usuwanie toksyn z komórek i dostarczanie substancji
odżywczych, łatwo
się domyślić. Zablokowanie mezenchymy musi prowadzić
do rozwijania się
patologii, którą potem często trudno jest odwrócić.
W podręcznikach dla studentów trudno jednak jest
znaleźć jakiekolwiek
informacje na temat tego jakże istotnego elementu
rozwoju wielu chorób
przewlekłych, generujących olbrzymie koszty
społeczne.
A sposób
leczenia jest zasadniczo
bardzo prosty - pić
wodę i odkwaszać.
Najbardziej spektakularnym przykładem niewiedzy
środowisk medycznych
w tym zakresie jest choroba zwana dną moczanową. W
elementarnym
podręczniku dla studentów pt. "Biochemia Harpera"
można znaleźć
informację, że rozpuszczalność kwasu moczowego mocno
maleje w miarę
spadku pH. Jeśli więc ktoś mało pije, to ma mało
moczu i jest on
kwaśny. Produkowany kwas moczowy nie może zostać
wtedy wydalony i
kumuluje się w tkankach. Nie zalecanie picia wody
jest w tym
kontekście w moim przekonaniu błędem sztuki
lekarskiej.
Na zakwaszenie mezenchymy mają również wpływ:
- zaburzona flora jelitowa - szczególnie procesy
fermentacyjne
prowadzące do produkcji kwasu mlekowego;
- niedostateczny oddech - dziennie produkujemy ok.
pół kilograma
dwutlenku węgla, który transportowany jest w
organizmie jako kwas
węglowy. Jeśli oddychamy troszeczkę zbyt słabo
(siedzący tryb życia),
ładunek kwasowy się w organizmie kumuluje, nerki nie
nadążają go
wydalać i kwasica zaczyna się rozwijać...;
- dieta niedopasowana do typu metabolicznego - tutaj
zakwaszenie
zaczyna się wewnątrz komórki.
W skutek zaburzenia
proporcji między
szczawiooctanem a 'acetylo-koenzymem A' dochodzi do gromadzenia się
jednego albo drugiego i zakwaszenie komórki.
Proporcja tych dwóch
kwasów zależy
od proporcji w diecie cukrów do
tłuszczów. Optymalna
proporcja tłuszczów do cukrów natomiast jest sprawą
bardzo indywidualną;
- dieta niedostateczna w składniki odkwaszające:
sód, potas, wapń i
magnez;
- niedostateczne wypłukiwanie kwasów w skutek picia
zbyt małej ilości
wody;
- choroba nowotworowa - wiadomym jest od 1931 roku
(Nagroda Nobla dla
Ottona Heinricha Warburga), że guzy nowotworowe
produkują do swego
otoczenia duże ilości kwasu mlekowego i zakwaszają
środowisko wokół
siebie.
Dysbioza jelitowa
Przyjmuje się, że 80% naszego kontaktu ze światem
zewnętrznym ma
miejsce w jelicie. Jest to narząd zdecydowanie
niedoceniany przez
współczesną medycynę z dwóch powodów:
a) w medycynie akademickiej prawie nie ma tematu
dysbiozy jelitowej,
czyli nierównowagi proporcji dziesiątek gatunków
mikroorganizmów
żyjących w tym narządzie;
b) w medycynie akademickiej prawie nie dostrzega
się, że jest to
najważniejszy narząd układu odpornościowego
człowieka. Najważniejszy,
gdyż stanowi pierwszą linię obrony przed patogenami
docierającymi
drogą pokarmową.
W jelicie bytują dziesiątki mikroorganizmów.
Niektóre z nich są
przyjazne, wręcz niezbędne. Inne są szkodliwe, gdyż
powodują reakcje
fermentacyjne, gnilne. Jeszcze inne - grzyby -
przerastają śluzówkę
jelita prowadząc do jej nieszczelności. Niestrawione
cząstki białkowe
mogą wtedy swobodnie przenikać do krążenia, gdzie
indukują reakcje
alergiczne.
Poważne dysbiozy z reguły prowadzą do
zaburzeń wchłaniania
cynku, selenu i manganu. Zetknąłem się z badaniami
sugerującymi, że we
współczesnym świecie pełnym konserwantów, które w
różny sposób
zaburzają biozę jelitową, praktycznie nie ma ludzi z
w pełni
prawidłową florą jelitową.
Z dysbiozą związany jest
silnie temat
witamin z grupy B. Wiadomym jest, że witaminy te w
znacznej mierze
produkowane są przez dobrą florę jelitową, z
pokarmem jedynie
uzupełniamy tę produkcję. Łatwo sobie wyobrazić, jak
może funkcjonować
organizm, jeśli w skutek dysbiozy ma on chroniczne
niedobory witamin z
tej grupy oraz chroniczne niedobory wspomnianych
mikroelementów.
Dodam, że środowiska medyczne nie dysponują
możliwością rutynowego
oznaczania poziomu tych mikroelementów i witamin w
organizmie
(wyjątki: żelazo, jod; miedź - jedynie w diagnostyce
ch. Wilsona). Dość
kosztowną i chyba niezbyt precyzyjną możliwością
jest analiza
pierwiastkowa włosa.
Punkt drugi to kwestia jelita jako narządu układu
odpornościowego.
Wiadomym jest, że malutkie kępki Peyera znajdujące
się w ścianie
jelita, produkują immunoglobiny chroniące śluzówkę
jelita przed
patogenami. Zupełnie jednak nie dostrzega się dwóch
kwestii. Łączna
masa tych malutkich kępek układu odpornościowego
jest bardzo duża -
podobno nawet większa od masy śledziony. Produkują
one immunoglobiny
IgA, które z krwią docierają do wszystkich innych
błon śluzowych
chroniąc je. Jeśli ich produkcja w jelicie jest
zaburzona w skutek
zaniku kosmyków jelitowych, natychmiast odbija się
to na drogach
oddechowych, moczowo-płciowych itp. Organizm często
łapie infekcje.
Przyczyna tych infekcji może leżeć w jelicie.
Niestety ośrodki akademickie nie podejmują prawie
żadnych badań w tym zakresie. Niewiele też uczy się o tym studentów. A w
każdym bądź razie
nie podkreśla się znaczenia tych procesów dla
utrzymania prawidłowego
stanu zdrowia.
Tradycyjna Medycyna Chińska / Akupunktura
Tradycyjna Medycyna Chińska (TMC) to nauka, która
rozwija się od
ponad 6 tysięcy lat.
Medycyna Współczesna to nauka, która rozwija się od
160 lat
(jako początek rozwoju medycyny współczesnej
przyjmuje się odkrycie
przez Horacego Wellsa znieczulenia w 1846 r., które
zapoczątkowało
rozwój nowoczesnej chirurgii).
Historia rozwoju TMC jest więc ok. 40-krotnie
dłuższa!
Tradycyjna Medycyna Chińska (TMC) nie przystaje do
dzisiejszego
pojmowania pojęcia NAUKI, czyli ścisłego,
precyzyjnego definiowania
pojęć. Nie przystaje do stosowania jedynie tych
metod terapeutycznych,
które zostały przebadane ze wszech stron i co do
których nie ma
wątpliwości,
że wiadomo jak działają, choćby nawet
było to działanie
nikłe w swoje skuteczności.
W TMC używa się pojęć, którym daleko do dzisiejszych
pojęć z
podręczników fizjologii, czy biochemii
i tylko z
tych powodów odrzuca
się wspaniały dorobek dziesiątek pokoleń mędrców,
którzy cały ten
system stworzyli.
Pojęcia te (np. energia Qi, energie Yin i Yang,
teoria 5 elementów:
ziemi, ognia, wody, powietrza
i metalu), jakkolwiek
brzmiące nieco
dziwnie w dzisiejszych czasach, zostały jednak
stworzone poprzez
bardzo uważną obserwację otaczającego świata, a
przede wszystkim
obserwację sposobu chorowania ludzi. Pojęcia te są
próbą interpretacji
i opisania obserwowanych zjawisk przy pomocy pojęć,
jakie współczesnym
w tamtych czasach były dostępne.
Są 2 argumenty, które powinny każdemu kazać się
zastanowić, jak
wysoko jest właściwie rozwinięta TMC.
1. Czas studiów
W Starożytnych Chinach Medycynę studiowało się 10
lat, to o 66%
więcej niż się poświęca czasu na studia medyczne
obecnie w ramach
medycyny współczesnej. Można z tego wywnioskować, że
ilość informacji,
które musieli sobie przyswoić adepci medycyny była
przynajmniej o połowę większa...
2. System opieki zdrowotnej w Starożytnych Chinach
Pacjent płacił swojemu lekarzowi (nazwijmy go -
Rodzinnemu) dopóki
był zdrowy, gdy zaczynał chorować - przestawał
płacić. System ten więc
zdecydowanie silniej niż w dzisiejszym świecie motywował lekarzy do
zgłębiania wiedzy i podnoszenia kwalifikacji.
Nie twierdzę, że TMC jest lepsza od medycyny
współczesnej. Jednak z
całą pewnością jest jej bezcennym uzupełnieniem,
gdyż jej głównym
punktem zainteresowania jest układ wegetatywny
człowieka. A ten,
medycyna współczesna traktuje zdecydowanie po
macoszemu. Wystarczy
przyjrzeć się podręcznikom z neurologii - jaką
objętość poświęca się
na omawianie tych zagadnień - jest to
z reguły mały
rozdzialik na
końcu podręcznika.
Akupunktura
Jest faktem udowodnionym, że punkty akupunkturowe, to
punkty o
mniejszym oporze elektrycznym niż otaczająca skóra,
że większa jest
pojemność elektryczna tych punktów, że punkty
akupunkturowe bardzo
często mieszczą się w miejscach przebijania się
włókienek nerwowych
przez powięzie lub skórę.
Punkty akupunkturowe oddziałujące na jakiś narząd, są
bardzo często
unerwione przez ten sam segment rdzenia kręgowego co
ten narząd, na
który oddziałują.
Jest dla medycyny akademickiej faktem oczywistym, że
chore narządy
mogą wywoływać wrażenia bólowe w odległych częściach
ciała. Np. zawał
serca może się objawiać bólem nadgarstków. Jednak
z
jakiegoś powodu
możliwość relacji przeciwnej (tzn. że stymulując
jakiś punkt na
skórze, będzie oddziaływać się na chory narząd) jest
dla wielu
współczesnych lekarzy niemożliwa do wyobrażenia.
|
Opracowanie: Internet oraz biuletyn dr n. med. Krzysztofa Michalaka
-
www.drMichalak.pl |
|