|
|
Chemtrails -
więcej informacji
cz. I |
Artykuły, Informacje
(strona
1,
2,
3)
Chemtrails nad
Polską
Zrzuty nad Polską prawdopodobnie rozpoczęły
się 2 stycznia 2005r (po akcesji polski do
Unii Europejskiej 1 maja 2004r).
Uwaga! Uważa się, że eksperymenty i
przygotowania do tego rozpoczęły się w
latach 90!
TRAKTAT TREATY ON OPEN SKIES
Powstał we wczesnych latach 90. XX w.,
ostatecznie wszedł jednak w życie dopiero
01.01.2002 r. Został ratyfikowany przez 34
państwa; obszarem zasięgu obejmuje niemal
całą północną półkulę – Amerykę Północną,
oraz północną część kontynentu
Euroazjatyckiego. Jego celem było
umożliwienie maszynom państw, które
ratyfikowały traktat, na nieograniczone,
nielimitowane korzystanie z przestrzeni
powietrznej pozostałych krajów
ratyfikujących. W praktyce oznacza to, iż
samoloty USAF mogą, bez żadnej kontroli i
nadzoru, wkraczać w polską przestrzeń
powietrzną. Lot taki nie musi być
kontrolowany, monitorowany, zaś jego cel –
weryfikowany. Oficjalnym jego celem jest
umożliwienie wzajemnej kontroli przestrzeni
powietrznych oraz działań naziemnych
(przypis Indi)
Wojsko
zrzuca nad terytorium Polski związki
pierścieniowe (odpady z produkcji rakiet i
ładunków wybuchowych => powoduje
białaczkę!!!). Zrzutów dokonuje się między
innymi w USA i w EU w dużych miastach przez nieoznakowane samoloty
bezzałogowe.
Do tej pory zrzucano już:
Aluminium (Al – powoduje Alzheimera!!!),
grzyby (w szczególności MUCOR!!! – perfidny
grzyb który wnika do płuc dając zapalenie
dróg oddechowych może powodować przerzuty do
mózgu i panoszy się po całym ciele wraz z
krwią), rtęć, ołów, niemetale,
drożdże (ponieważ są bardzo duże i do ich
wnętrza można wprowadzić dowolną bakterię
lub wirusa do jego namnożenia), pleśnie,
związki czynnie biologiczne są zrzucane w
otoczkach (jak kapsułki leków) aby mogły się
aktywować na odpowiedniej wysokości przy
odpowiednim środowisku.
Obecnie zrzuca się:
MANGAN – ponieważ świetnie łączy się z wodą
(nadmiar możne również sprzyjać rozwojowi
demencji, schizofrenii oraz pogłębiać
chorobę Parkinsona) oraz pierwiastki ziem
rzadkich dla katalizowania pewnych procesów,
których nie znam.
Iterb(YB) – powoduje zaburzenia
metabolizmu (utlenia się na powietrzu,
reaguje z wodą, rozpuszcza się w kwasach,
dodawany jest do stopów glinu).
Przelot jednego myśliwca zostawia tyle
spalin (związki pierścieniowe) co spalą
samochody stojące w 30km korku!!!
Chemtrails zrzucane są na różnych
wysokościach. Smugi kondensacyjne mają różny
wygląd
w zależności od składu chemicznego. Dużo o ich składzie mówią
zdjęcia z kolorowymi obwódkami robione na
tle księżyca, gdy księżyc przysłaniają
przezroczyste chmury z górnych partii
atmosfery.
Skażenie kumuluje się w powierzchniowej
warstwie gleby do 60cm głębokości, skąd jest pobierane przez rośliny i
wbudowywane w komórki roślin oraz poprzez transpiracje
(parowanie z liści) trafia do atmosfery, gdzie kumulują się w szczególności do
wysokości
3 metrów!!!
Pamiętajcie, że wszystkie zanieczyszczenia
kumulują się na szczycie piramidy
troficznej.
Skład chemtrails nad Polską został podany
zgodnie ze stanem faktycznym!!!. Jest on
wynikiem badań laboratoryjnych składu
grzybów, które chłoną wszystko i w każdych
ilościach, bo nie mają ścian komórkowych,
możecie sami to sprawdzić!
Chemtrails powodują brak opadów (suche
deszcze – w Europie zaczęło się od
Szwajcarii w 2002r.), odbijają promienie
słońca, co prowadzi do obniżenia temperatury,
w konsekwencji do spadku plonów.
Może zauważyliście, że właśnie teraz mamy
dość ciepłe warunki pogodowe. Wiele drzew
powariowało
i zaczęło kwitnąć w GRUDNIU!!! Na
Węgrzech jest fizyk który pracował dla NASA,
ale zrezygnował
z pracy tam, ponieważ
wszystkie modele NASA zakładają, że atmosfera
ziemska jest nieskończona!!!
Choć już na wysokości 100km jest umowna
granica przestrzeni kosmicznej. Sam dokonał
symulacji zjawisk zachodzących w ziemskiej
atmosferze, z uwzględnieniem ograniczoności
naszej atmosfery. Sprawdzał on swoje wyniki
na danych historycznych. Z badań wynika, że
nawet małe odchylenia temperatury na plus, w
krótkim czasie mogą powodować
nieproporcjonalny spadek temperatury
w
znacznie dłuższym czasie.
Wypowiedzi z forum
Sierpień 23, 2009
Od kilku miesięcy obserwuję to zjawisko na
polskim niebie i staram się przeniknąć jego istotę i
cel tych działań… Uprawiałem żeglarstwo morskie,
więc znam się na chmurach i różnych anomaliach
pogodowych, a z racji wykształcenia i wykonywanej
pracy; fizykę, chemię oraz matematykę znam nie tylko
co do zasad, ale i wyjątków. Zacząłem dokumentować
swe obserwacje wykonując zdjęcia
i opisując je;
datę, godzinę oraz miejsce, a następnie
opublikowałem w necie ze swoim komentarzem. Głównym
motywem mojego działania było stworzenie bazy
danych, dla kogoś kto by się pokusił
o wyciągnięcie
wniosków, ewentualnie powiązanie faktów. Ostatnio
już nie powiększam bazy zdjęć, albowiem
stwierdziłem, że takie ślady na niebie i loty
samolotów odbywają się prawie codziennie. Dopóki nie
dopracuję się specjalnego (do tego celu) zestawu
foto – uważam, że umieszczanie podobnych zdjęć mija
się z celem, chyba, że celem miałby być efekt
propagandowy… ale wtedy te zdjęcia musiałyby być
wykonane inaczej…
Co zaobserwowałem i jakie są moje wnioski?
1. To zjawisko występuje na terenie całej Polski.
Sporo podróżuję i gdziekolwiek jestem pilnie
obserwuję niebo. Można powiedzieć, że doznałem
alergii na samoloty, jak tylko je słyszę – zdzieram
głowę do góry… i stale mam aparat pod ręką.
Ślady, albo już są, albo po niedługim czasie są
robione!
Dodatkowo posiłkuję się bieżącymi informacjami z
netu.
2. Nie są to smugi kondensacyjne ponieważ nie mają
tendencji do zanikania, ale pozostają trwale na
niebie, jedynie są rozrzedzane przez wiatr.
3. Polska prawie nie ma lotnictwa, nie licząc paru
“Jastrząbi” – nielotów, a tu cała grupa samolotów
(5-6) lata bez sensu z lewa w prawo, w poprzek i
odwrotnie, tak długo, aż swoimi śladami pokryją całe
niebo.
Moja teza jest taka, że to nie są polskie samoloty!
Ale zgodę na loty musiał wydać Prezydent i Premier –
zgodnie milczą i udają, że nic nie wiedzą!
4. To są duże samoloty (transportowe?).
5. Smugi nie są efektem przypadkowym ( np. w wyniku
dodania czegoś do paliwa) ponieważ loty tych
samolotów nie są PRZYPADKOWE, choć sprawiają
wrażenie chaotycznych.!
6. Zaobserwowałem związek tych smug z pogodą. Gdy
niebo jest już całkowicie zasnute mgłą wytworzoną
przez samoloty następuje załamanie pogody, w
przeciągu kilku – kilkunastu godzin tworzą się
chmury i następują opady, często gwałtowne.
7. Gwałtowne wyładowania atmosferyczne (pioruny)
sugerują zwiększoną przewodność powietrza
(pył
aluminiowy?).
8. Efekt po lotach – mgła zasnuwająca niebo dowodzi,
że do atmosfery dostały się tony pyłu!
Wniosek końcowy!
Biorąc pod uwagę zasięg działań, analogiczne
informacje z innych krajów europejskich i USA,
należy stwierdzić, że jest to operacja wojskowa
wykonywana przez lotnictwo USA, lub co najmniej pod
kontrolą i nadzorem USA. Operacja kosztująca
miliardy $.
Zniewolone zostały media i politycy, więc nie ma co
liczyć na pomoc z ich strony!
Jeżeli ktoś uważa, że w Pentagonie zasiadają
idealiści i altruiści, to naiwny może myśleć, że
posypują nas -”szczepionką”!
Luty 16, 2010
No przecież, sam uczestniczyłem w
przejęciu... nie wiem czego, rozpylając
chemitrailsy.
Czegóż tam nie było? Początkowo przed
wejściem do NATO musieliśmy się pozbyć
starych zapasów pochodzących jeszcze z
Układu Warszawskiego. Na każdą tonę paliwa
zalewano około 100 kilogramów substancji,
śmierdziała jak stado ogrów, albo troli, jak
komu pasuje, miała lekko zielonkawą barwę.
Nie można było tego dotykać, ponieważ
zostawiała brunatne plamy, które bardzo
ciężko się zmywały, poza tym jeżeli już te
palmy powstały nie można było nimi
dotykać... no wiecie, ponieważ mogło
doprowadzić do impotencji. Staraliśmy się
nawet nie zbliżać do tego. Jeszcze jedno,
nie wlewało się tego do zbiorników
podwieszanych, ponieważ chodziło o to by
rozpylanie rozpoczynało się na odpowiedniej
wysokości. Początkowo samolot był zasilany
"czystym" paliwem, a po osiągnięciu żądanej
H zużywało się paliwko "z wkładem". Pod
koniec lat '90 zmieniły się nieco podejście
do tajemnicy
i ludzie odpowiedzialni
powiedzieli co zawiera taka ciecz. W
zasadzie niczego czego byśmy nie znali,
jednak poddane obróbce termicznej (komora
spalania i dysza) zmieniała swoje
właściwości
i oddziaływanie na ludzki
organizm. Nigdy nie znaliśmy rejonu
rozpylania, podawano nam go dopiero
po
starcie, nawigator dawał kurs i wysokość, po
osiągnięciu nakazanego punktu należało
zmienić kurs na północny, wykonać
dziesięciominutowy lot i zawrócić z
przechyleniem około 20 stopni, aby wyjść
na
odpowiednią szerokość (chodziło o najlepsze
pokrycie terenu). Ze względu na ilość paliwa
można było wykonać trzy cztery takie
zajścia. Dlaczego nie robiono tego w
chmurach lub nad? Substancja traciła swoje
właściwości w połączeniu nadmierną ilością
wilgoci. Przeprowadzono kiedyś eksperyment
rozpylając nieco tego shit na żabę, nie
wzięliśmy pod uwagę, że żaba ma mokrą skórę,
słuchajcie nie da się opisać co ta żaba
robiła. Z myszami nie wychodziło bo te małe
świnie wiały do norek, z których było
później słychać tylko takie pomrukiwanie.
Nie odważyliśmy się stosować tego na sobie.
Okresy pylenia nie były przypadkowe,
pamiętam większą akcję przed wyborami
prezydenckimi,
po których wygrał
Kwaśniewski, po ogłoszeniu wyników
prawyborów i określeniu rejonów poparcia
dla
przeciwników pana Olka, natychmiast udaliśmy
się tam rozpylać. Domniemam, że nie działało
to na wszystkich, vide "obiad drawski", też
tam byliśmy kilka dni przed.
OK, a co z NATOwskimi chemitrailsami.
Po naszym wstąpieniu do NATO na początku
chciano się pozbyć MiG-ów-29, jednak ktoś
wysunął argument, że nadają się one
doskonale do rozpylania, gdyż posiadają dwa
silniki i można zwiększyć nasycenie
substancjami napylany obszar, czyli wykonać
robotę za dwóch. Pierwotnie podważano taką
teorię, ale podczas naszego przyjęcia kiedy
to gen, Dziok machał flagą w Mińsku Maz.
poddano próbie skuteczność rozpylania. Pod
pretekstem dania honorowej asysty
przylatującemu generałowi, dwa MiG-i
rozpyliły substancję w okolicach Warszawy, a
z samolotu "generała' pobrał próbki, wyniki
były rewelacyjne. Dzięki temu rozpoczęła się
doskonała współpraca w ramach sił NATO. W
2001 roku odbyło się ćwiczenie Sentry White
Eagle z samolotami F-15, porównywano
parametry (również dwa silniki), okazało
się, że MiG w niczym mu nie ustępuje, ma
jednak mniejszy zasięg, ale na terytorium
naszego kraju wystarczy. Co rusz bada się
nowy skład substancji. Po kolorze
kombinezonu pilota można zorientować się
kiedy tankują coś nowego, jest on
pomarańczowy. Również częste latanie na te
loty
w zwykłych kombinezonach powodowało ich
płowienie, były one wyraźnie jaśniejsze.
Niestety nie mogę do końca ujawnić działania
chemitrailsów, ale w związku z idącymi
wyborami częściej spoglądajcie w niebo.
|
http://81.210.9.116/~apacz/smf/index.php?topic=12818.0;topicseen |
Marzec 02, 2010
Żarty żartami ale opisywane historie nie są
do końca fikcją. Do 1986 roku mieszkałem w
Siemirowicach
i jako dziecko pamiętam jak
lotnictwo morskie w latach 80. testowało
urządzenia, których zadaniem było
wtryskiwanie w dyszę wylotową Lim-ów
nieznanej mi substancji. Ojciec mojego
kolegi ze szkoły pracował w stopniu
sierżanta w lotniskowym MPS. Faktycznie –
tak jak pisał wcześniej Toyo – dotarła do
Siemirowic partia jakiś środków chemicznych
(pamiętam dokładnie skład kolejowy i
nieprzeciętną ochronę – pamiętam, że
widziałem wtedy pierwszy i ostatni raz na
żywo radzieckiego oficera). W czasie
przetaczania z cysterny tej substancji
doszło do niewielkiego rozszczelnienia.
Jeden z żołnierzy zawodowych i dwóch ze
służby zasadniczej zatruło się oparami.
Wiadomo, że mimo tajemnicy wojskowej w
zielonym garnizonie wieści rozchodzą się
szybko i jak się okazało, jeden z żołnierzy
zmarł na terenie jednostki, a drugi wraz z
żołnierzem zawodowym trafili do szpitala
wojskowego w Oliwie – przetransportowano ich
dyżurnym An-2 do Babich Dołów. Plotka
głosiła, że lekarze w Oliwie byli przerażeni
stanem żołnierzy i ich zachowaniem. Nigdy
nie wrócili do jednostki i armia tuszowała
całą sprawę. Obaj zginęli w niewyjaśnionych
okolicznościach. Żołnierz zawodowy strzelił
sobie w głowę (skąd miał broń?) a żołnierz
służby zasadniczej skoczył z okna szpitala.
O pogrzebie nic nie wiem.
Mimo tego zajścia testy kontynuowano i
Lotnictwo Marynarki Wojennej testowało
substancję i jakieś dozowniki nad Bałtykiem.
Zabawa polega na tym, że smugi kondensacyjne
powstają na znacznej wysokości i przy
odpowiednich warunkach a pamiętam jak Migi
pozostawiały ślady – pewnie chemtrail’e – na
stosunkowo niskich pułapach.
Pamiętam też, że w okresie testów An-2,
który służył między innymi do oblotów pogody
wchodził celowo w smugi kondensacyjne (te na
niskim pułapie) w celu pobierania próbek
śladów chemicznych. W czasie tych testów
były dwa znane i odnotowane przypadki
incydentów.
Raz załoga Antka straciła orientację i mimo
działających przyrządów pokładowych zmieniła
trasę lotu
i oddalała się od wybrzeża stronę
Szwecji. Tylko dzięki śmigłowcowi MW zostali
sprowadzeni na lotnisko w Redzikowie. Załoga
podobno zeznała, że utrata orientacji
wynikała z dziwnego stanu ich świadomości i
wskazywali na zatrucie omawianą substancją.
Drugi znany mi przypadek do lądowanie
awaryjne An-2 bezpośrednio po powrocie z
testów. Inna załoga zeznała później, że
również utraciła orientację na trasie
przelotu i byli w stanie „zbliżonym do
silnego upojenia alkoholowego”.
Historie znam z pierwszej ręki i jestem
przekonany o jej autentyczności mimo, że
narażę się
na śmieszność forumowiczów.
O ile mi wiadomo po kilku miesięcznych
testach zaprzestano badań a całą sprawę
tuszowano. Jeśli ktoś z Was ma więcej
informacji nt. byłbym wdzięczny za
rozszerzenie/uzupełnienie historii.
Jak to wygląda w Polsce
|