|
|
|
Zmiany -
Węgry, Islandia... jaki kraj
następny? |
Zmiany - Węgry, Islandia... jaki
kraj następny?
W dzisiejszych czasach nie armia i czołgi podbijają
kraje. Taką rolę przejęły międzynarodowe koncerny, a
okupowane narody, miast się buntować, są wdzięczne,
że mają w ogóle jakąkolwiek pracę
i przysłowiową
miskę ryżu.
Węgry, jako pierwsze rozpoczęły narodowy
zryw wyzwoleńczy z ekonomicznych kajdan.
Węgierski rząd nie zgodził się obłożyć dodatkowymi
podatkami obywateli i wpędzić ich w skrajną nędzę, a
zamiast tego opodatkował międzynarodowe koncerny,
przez co pozbawił je tzw. renty monopolistycznej.
Reżimowe media polskue prawie w całości
przemilczały węgierski bunt przeciw współczesnemu
neoimperializmowi. Węgry wprowadziły podatek liniowy
PIT 16%, CIT 10% oraz podatek bankowy 0,45% od
aktywów netto oraz specjalną daninę od firm
energetycznych, telekomów i dużych sieci sprzedaży
detalicznej. Rodzime, węgierskie firmy nie spełniają
kryteriów dochodowych, więc nie podpadają pod tę
daninę. Spowodowało to wręcz amok zagranicznych
koncernów. Rzeczpospolita napisała: „Szefowie 13
koncernów z Niemiec, Austrii, Holandii, Czech i
Francji (m.in. ING, RWE, CEZ, AXA i Allianz)
zaapelowali do Komisji Europejskiej, by wytłumaczyła
rządowi węgierskiemu, jak ważne dla biznesu są
stabilne warunki jego prowadzenia, oraz skłoniła
Węgry do wycofania się
z niesprawiedliwych, zdaniem
koncernów, dodatkowych obciążeń podatkowych”.
Monopolizacja lokalnego rynku i renta
monopolistyczna
Wielkie koncerny zmonopolizowały lokalny, węgierski
rynek, przez co osiągały tzw. „rentę
monopolistyczną”. Zysk tych koncernów miał się nijak
do deklarowanych zysków, na podstawie, których
wylicza się CIT. W Polsce również zaobserwowano, iż
np. hipermarkety prawie nie wykazują zysku.
W taki
sam sposób hipermarkety funkcjonują na Węgrzech.
Każdy ekonomista praktyk wie, że w dobrze
zarządzanej firmie zysk brutto, a więc zależny od
niego CIT jest kategorią tzw. polityczną, którą
można wykazać, lub nie. To tłumaczy, dlaczego Węgry
obniżyły stawkę podatku CIT. Rodzime, węgierskie
firmy nie miały możliwości ukrycia zysku, więc
płaciły wysokie podatki, natomiast koncerny
zagraniczne płaciły mało lub prawie wcale.
Powodowało to dyskryminację podatkową rodzimych
firm. Do tego niska stawka CIT powoduje, że
zachodnie koncerny będą miały niską motywację, by te
zyski ukrywać przed lokalnym fiskusem.
Miast tego, rząd Orbana wprowadził specjalną daninę
zależną od obrotów, a więc niemożliwą
do ukrycia,
czym uszczuplił tzw. „rentę monopolistyczną”
zachodnich koncernów.
Czego oczekiwały zachodnie koncerny od Węgrów?
Koncerny oczekiwały, że węgierski rząd zgotuje
piekło dla obywateli i węgierskich firm. Miało to
polegać na radykalnym cięciu wydatków socjalnych,
podniesieniu PIT, CIT oraz VAT. Orban miał do
wyboru,
albo uczynić Węgrów nędzarzami, albo opodatkowanie
monopolistycznych koncernów na Węgrach – wybrał to
drugie.
Podwyżka PIT oraz VAT uderza bezpośrednio w
obywateli, więc Orban wybrał wyjście pośrednie,
neutralne. Zachodnie koncerny nie mogą obejść i
ukryć podstawy podatku VAT, więc podwyżka tego
podatku do 25% mogła być neutralna dla Węgrów
jedynie przy równoczesnej obniżce PIT, co też
zrobiono.
Większość europejskich ministrów finansów oraz
zachodnie koncerny nawoływały Węgry
do ograniczenia
wydatków socjalnych. Tymczasem rząd węgierski
wprowadził m.in. udogodnienia społeczne dla matek,
wydłużył okres wypłacania zasiłków po urodzeniu
dziecka z 2 do 3 lat oraz zagwarantował im
ubezpieczenia społeczne w tym okresie.
Rząd Orbana zapowiedział redukcję rozbudowanej
biurokracji oraz płac w administracji publicznej.
Węgierska biurokracja, podobnie jak polska,
terroryzowała małe i średnie firmy, często poprzez
nadużywanie prawa. Niskie podatki dla węgierskich
firm mają, według Orbana i Fidesz służyć Węgrom,
którzy będą mogli rozwijać swoje firmy w
sprzyjających warunkach, bez dyskryminacji
podatkowej,
co przyczyni się do wzrostu zatrudnienia
i wynagrodzeń. Przyjazne prawo podatkowe ma być
podstawą wzrostu zamożności Węgrów.
Dla porównania, w Polsce biurokracja od 1990r.
uległa prawie potrojeniu, a jej koszt w 2009r.
wyniósł 77,6 mld. zł . Redukcja biurokracji tylko o
połowę dałaby Polsce w ciągu 20 lat oszczędności
równe obecnemu zadłużeniu Polski. Chyba rozumiecie w
tej chwili zamiar Orbana odnośnie węgierskiej
biurokracji?
Cechy charakterystyczne neokolonii
Neokolonia, to kraj formalnie niepodległy, obywatele
mają swobody demokratyczne i wybierają
w
demokratycznych wyborach władzę. Własna konstytucja,
wojsko, urzędy itd., typowy, niepodległy kraj? Znak
zapytania jest nieprzypadkowy, bo w takim kraju
własnością obywateli nie jest znacząca część
gospodarki! Własność kapitału zagranicznego nie jest
równoważona własnością obywateli za granicą. Wskutek
tego znacząca część dorobku obywateli nie jest
wykazywana w kraju macierzystym, lecz w kraju
właściciela lub w raju podatkowym.
Mało tego, w neokolonii posiadanie stałej pracy
przez oboje rodziców nie zapewnia wystarczających
środków na utrzymanie rodziny. Dotyczy to więcej,
niż 50% pracujących. Wyciek owoców pracy obywateli
powoduje niedobory w budżecie państwa, jak i w
budżetach samorządów. Z czasem takie kraje
bankrutują, jak np. Grecja.
Czy Polska jest neokolonią?
Istotna część polskiej gospodarki jest w rękach
zachodnich koncernów. Sieci hipermarketów coraz
skuteczniej niszczą małe, rodzime sklepy. Dla
hipermarketów małe i średnie polskie firmy
produkcyjne nie są partnerem, a więc upadek małych
sklepów odcina te małe i średnie firmy od rynku
zbytu. Rząd wyprzedaje właśnie resztki gospodarki.
Dla większości polskich rodzin nawet posiadanie
stałej pracy przez oboje rodziców nie wystarcza na
utrzymanie rodziny. Jest to ewenement na skalę
światową.
Co czwarte dziecko w Polsce jest
niedożywione. Pani prof. Staniskisz w jednym z
wywiadów w TV powiedziała, że budżet ma większe
wpływy z tytułu hazardu, niż ze wszystkich firm z
kapitałem zagranicznym razem wziętych. Wynika to z
faktu, że zyski wypracowane przez Polaków nie są
wykazywane w kraju, lecz poza jego granicami.
Kto wygra – Węgrzy czy neoimperialiści?
Niemieckie i inne koncerny przeciw prawom człowieka
i wolnościom obywatelskim? Do podstawowych praw
człowieka, m.in. należy prawo do swobodnego
podejmowania pracy, także na własny rachunek,
inaczej mówiąc prawo do działalności gospodarczej.
Wysokie podatki, dyskryminacja podatkowa własnych
obywateli oraz nadużycia administracji skarbowej
łamią prawa człowieka.
Państwo musi szczególnie patrzeć na ręce wielkiemu
kapitałowi. W Polsce powoli wyłania się nagonka na
Węgry, na jego świadomych obywateli, którzy dokonali
zrywu politycznego i odsunęli od władzy oszustów
wyborczych. Węgrzy i Orban są przykładem pierwszego
w naszej części Europy narodowego, ekonomicznego
zrywu wolnościowego. To pierwsze społeczeństwo w tej
części świata, które przeciwstawiło się
eksploatującej je oligarchii, kaście urzędniczej,
europejskiemu neokolonializmowi.
Węgrzy zasługują na uznanie i są wzorem do
naśladowania dla Polaków
Jeśli wygrają koncerny, głównie niemieckie, ziści
się ostrzeżenie A. Applebaum. Niemcy są w fazie
hegemonistycznej, dokonują jawnej, ekonomicznej
kolonizacji słabszych, w tym Polski oraz Węgier.
Premier Orban jest porównywany przez jego
przeciwników na Węgrzech do Jarosława Kaczyńskiego.
Czy Polacy są już gotowi do podobnej, jak na
Węgrzech rewolucji, do ekonomicznego zrywu
wolnościowego? Czy może będziemy szli, jak barany na
rzeź i będziemy potulnie patrzeć, jak co czwarte
polskie dziecko żyje w biedzie? Tak naprawdę, w
dzisiejszych czasach nikt nie wymaga walki zbrojnej.
Nie trzeba karabinów i armat, lecz zwykła karta do
głosowania. Tak właśnie zrobili Węgrzy.
A co zrobimy
my Polacy?
Węgierski rząd jest przykładem, że liberalizm pro
państwowy jest ustrojem, którego boją się wszyscy
od komunistów do pseudo liberałów. Rząd obniżył
podatki osobiste PIT oraz firmowe CIT. Są to chyba
obecnie najniższe stawki w Europie, co powoduje
takie nie zadowolenie i protesty europejskich
socjalistów obawiających się, że konkurencji ze
strony Węgier i korporacji obawiających się utraty
zysków i "efektu domina" na innych rynkach
kolonialnych.
Jednocześnie rząd nałożył podatki na międzynarodowe
koncerny, które podobnie jak i u nas nie płaciły
należnych podatków CIT, lub korzystały z przyznanych
im potężnych zwolnień podatkowych. Węgierski rząd
wie, że każde miejsce pracy w międzynarodowej
korporacji, które trzeba dotować z budżetu
pieniędzmi podatnika, jest kilka razy kosztowniejsze
niż miejsca pracy tworzone przez mały i średni
lokalny biznes. Jednocześnie te subwencje na rzecz
międzynarodowych korporacji sprawiają, że od razu na
starcie drobny i średni lokalny biznes (nie
otrzymujący sponsoringu z pieniędzy podatnika) jest
w gorszej sytuacji niż dotowana pieniędzmi podatnika
międzynarodowa korporacja.
Dlatego dodatkowe opodatkowanie międzynarodowych
korporacji jest tylko próbą urealnienia
opodatkowania dla wielkiego biznesu, który
dotychczas unikał płacenia podatków i wyrównania
szans
z lokalnymi przedsiębiorcami.
Korporacje zapłacą, bo jeśli się zbuntują to na ich
miejsce przyjdą nowe, gotowe zając ich miejsce
na nowych warunkach. Mogą też próbować walczyć
próbując nacisków narząd przez Brukselę, albo
próbując zdestabilizować rząd lub go usunąć (w
ostatnich czasach coraz więcej rządów jest usuwanych
w wyniku różnego rodzaju "spontanicznie"
organizowanych rewolucji).
Pozostaje tylko wierzyć że węgierski rząd ocaleje i
dopnie swego. Jeśli mu się uda już nie długo
będziemy jeździć do pracy na Węgry czy prowadzić tam
biznesy.
Aktualizacja
z dnia 03.05.2011
Nowe władze węgierskie mające ogromne
poparcie w społeczeństwie - konsekwentnie
doprowadziły
do uchwalenia nowej konstytucji. Zgromadzenie
Narodowe Węgier uchwaliło ją w drugi dzień Świąt
Zmartwychwstania Pańskiego.
Poniżej preambuła nowej konstytucji Węgier:
„Boże, pobłogosław Węgrów"
Narodowe wyznanie wiary
My, członkowie narodu węgierskiego, na początku
nowego tysiąclecia, z odpowiedzialnością za każdego
Węgra, wyznajemy co następuje:
Jesteśmy dumni, że nasz pierwszy król, święty Stefan
przed tysiącem lat osadził węgierskie państwo
na trwałych fundamentach, a naszą ojczyznę uczynił
częścią chrześcijańskiej Europy.
Jesteśmy dumni z naszych przodków, którzy walczyli o
przetrwanie naszego kraju, jego wolność
i niepodległość.
Jesteśmy dumni z powodu wielkich dzieł duchowych
Węgrów.
Jesteśmy dumni, że nasz naród przez stulecia bronił
w walkach Europę, a swoimi talentami
i pracowitością pomnażał jej wspólne wartości.
Uznajemy kluczową dla podtrzymania naszego narodu
rolę chrześcijaństwa. Szanujemy różne tradycje
religijne naszego kraju.
Obiecujemy, że zachowamy jedność duchową narodu,
która w wichrach minionego stulecia rozerwana
została na części. Narodowości i grupy etniczne
żyjące na Węgrzech uważamy za część narodu
węgierskiego.
Zobowiązujemy się, że będziemy chronić i pielęgnować
nasze dziedzictwo, węgierską kulturę, niepowtarzalny
język oraz wytwory natury i dzieła człowieka w
rejonie Basenu Karpackiego.
Czujemy odpowiedzialność wobec naszych potomków,
dlatego rozumnie korzystając ze źródeł materialnych,
duchowych i naturalnych, chcemy dla tych, którzy
przyjdą po nas, zachować godne warunki życia.
Wierzymy, że nasza kultura narodowa jest wkładem do
różnorodnej jedności europejskiej.
Szanujemy wolność i kulturę innych ludów, staramy
się o współdziałanie z każdym narodem świata.
Wyznajemy, że podstawą ludzkiego istnienia jest
godność człowieka. Wyznajemy, że wolność człowieka
może urzeczywistnić się tylko we współdziałaniu z
innymi.
Wyznajemy, że najważniejszymi ramami naszego
współistnienia są rodzina i naród, a podstawowymi
wartościami naszej jedności pozostają wierność,
wiara i miłość.
Wyznajemy, że podstawą siły wspólnoty i poszanowania
każdego człowieka jest praca, dzieło ludzkiego
ducha.
Wyznajemy obowiązek niesienia pomocy
pokrzywdzonym i ubogim.
Wyznajemy, że wspólnym celem obywatela i państwa
jest dobre życie, bezpieczeństwo, ład,
sprawiedliwość, pełnia wolności.
Wyznajemy, że prawdziwe rządy ludu są tam, gdzie
państwo służy swoim obywatelom
i rozwiązuje ich problemy sprawiedliwie, bez nadużyć
i stronniczości.
Szanujemy osiągnięcia naszej historycznej
konstytucji oraz Świętą Koronę, która ucieleśnia
konstytucyjną ciągłość państwową Węgier i jedność
narodu.
Nie uznajemy czasowego zawieszenia naszej
historycznej konstytucji spowodowanego obcymi
najazdami.
Odrzucamy przedawnienie nieludzkich zbrodni
dokonanych przeciwko narodowi węgierskiemu i jego
obywatelom przez rządzące dyktatury: narodowych
socjalistów i komunistów.
Nie uznajemy prawnej ciągłości komunistycznej
„konstytucji" z 1949 roku, która była podstawą
reżimu, dlatego ogłaszamy jej nieważność.
Zgadzamy się z posłami pierwszego wolnego
Zgromadzenia Narodowego, którzy w swojej pierwszej
uchwale stwierdzili, że nasza dzisiejsza wolność
wyrasta z Powstania 1956 roku.
Uznajemy, że powrót samostanowienia państwowego
naszej ojczyzny, utraconego 19 marca 1944 roku,
nastąpił 2 maja 1990 roku – w dniu zawiązania się
pierwszego Zgromadzenia Narodowego pochodzącego z
wolnych wyborów. Ten dzień uznajemy za początek
nowej demokracji i konstytucyjnego porządku naszej
ojczyzny.
Uznajemy, że po dziesięcioleciach XX wieku,
prowadzących do moralnej zapaści, istnieje niezbędna
potrzeba duchowej odnowy.
Pokładamy ufność we wspólnie tworzonej przyszłości i
w świadomości powołania młodych pokoleń. Wierzymy,
że nasze dzieci i wnuki swymi talentami,
wytrwałością i duchowymi wysiłkami na nowo uczynią
Węgry wielkimi.
Nasza konstytucja jest podstawą naszego porządku
prawnego – to umowa między Węgrami, tymi
z przeszłości, z teraźniejszości i z przyszłości.
Jest ona żywą ramą, która wyraża wolę narodu i
określa formę, w jakiej chcemy żyć.
My, obywatele Węgier, jesteśmy gotowi budować ład
naszego kraju na współpracy całego narodu."
(podkreślenia - Harmonica)
Aktualizacja
z dnia 28.06.2011
To co się dzieje na Węgrzech, dziwnym zbiegiem
okoliczności, nie jest zbyt często omawiane w
mediach w Polsce. Węgry, po zdecydowanym zwycięstwie
wyborczym Fideszu Viktora Orbana, w kwietniu 2010
roku, stały się nagle passe, mimo tego, że teraz
kierują pracami Unii Europejskiej i od tego kraju
będziemy przejmowali przewodnictwo.
Orban, tak jak obiecał Węgrom w kampanii wyborczej,
konsekwentnie realizuje narodowe interesy
i to mimo tego, że po 8 latach rządów lewicowych,
przejął kraj z ujemnym wzrostem PKB, ogromnym
deficytem sektora finansów publicznych i programem
drastycznego ograniczania wydatków, które
zaordynował temu krajowi Międzynarodowy Fundusz
Walutowy.
Zdecydował się wbrew podpowiedziom MFW i Komisji
Europejskiej na wprowadzenie reform, o których
„niezależne media” w Polsce nawet nie chcą
wspominać:
1. Zaproponował Węgrom wybór w zakresie
ubezpieczeń społecznych - albo zostają w II
filarze (nasze OFE) i jednocześnie rezygnują z
emerytury państwowej, albo przenoszą zgromadzone tam
kapitały do specjalnego państwowego funduszu, który
będzie nimi zarządzał. Większość Węgrów wybrała to
pierwsze rozwiązanie i w związku z tym wyraźnie
zmalały wydatki budżetowe na dofinansowanie systemu
emerytalnego.
2. Wprowadził dodatkowe kryzysowe opodatkowanie
banków na okres 3 lat, od 2010 do 2012 roku,
w wysokości od 0,15 do 0,5% ich sumy bilansowej.
Podobnie na 3 lata podatkiem kryzysowym
od przychodów (czyli swoistym podatkiem obrotowym)
zostały opodatkowane: handel wielkopowierzchniowy od
0,1 do 2,5%, telekomunikacja od 2,5 do 6,5% i
energetyka 1,05%.
Jednocześnie od 2013 roku stawka podatku dochodowego
od firm będzie wynosiła tylko 10% (najniższa w UE,
podobną ma tylko Cypr), a w podatku dochodowym od
osób fizycznych, którego stawka wynosi 16%,
wprowadził ulgę prorodzinną, która pozwala
rodzinie z trojgiem dzieci, odliczyć od podatku
około 17 tys. zł rocznie (dla porównania ulga na
troje dzieci w Polsce wynosi około 3400 zł), co
oznacza, że otrzymujący średnie wynagrodzenia
rodzice na Węgrzech nie płacą wcale podatku
dochodowego od osób fizycznych.
Oczywiście były i decyzje mniej popularne,
wydłużenie wieku emerytalnego z 62 do 65 lat czy
ograniczenia niektórych wydatków na politykę
społeczną, nie uległa również obniżeniu podstawowa
stawka podatku VAT, którą do 25% podniósł rok
wcześniej rząd lewicowy.
Wszystkie te posunięcia zostały ostro skrytykowane i
zarówno przez MFW, KE i wielkie korporacje, zarówno
te finansowe, telekomunikacyjne jak i handlowe (te
ostanie złożyły nawet skargę w KE),
ale Orban się nie złamał. W rezultacie MFW wycofało
się z pomocy finansowej dla Węgier, nie przekazując
drugiej transzy pomocy finansowej, w wysokości 10
mld euro, a agencje ratingowe obniżyły poziom
ratingu papierów węgierskich do śmieciowego, co
spowodowało spadki na węgierskiej giełdzie
i spadek wartości forinta.
Jednak po upływie kilku miesięcy, wtedy kiedy rynki
zaobserwowały wyraźną poprawę w węgierskiej
gospodarce i finansach publicznych, na giełdę wrócił
spokój, forint z powrotem zaczął się umacniać,
a deficyt sektora finansów publicznych na koniec
2010 roku został zmniejszony do 3,8%PKB (w
Polsce wzrósł do 7,9% PKB).
3. W tym roku zmieniono konstytucję (zawarto
w niej odwołanie do Boga), wprowadzono nową
ustawę o obywatelstwie (w wyniku której w
ambasadach węgierskich głównie w Europie czeka 2,5
mln kandydatów na nowych obywateli Węgier), a także
rozpoczęły się procesy karne ludzi poprzedniego
układu władzy, którzy doprowadzili Węgry do tak
głębokiego kryzysu.
To wszystko udało się przeprowadzić w niecały rok od
objęcia rządów przez Orbana, mimo ogromnych
przeciwności zarówno w UE jak i na rynkach
finansowych.
4. W ostatnich dniach rząd węgierski odkupił,
po blisko roku twardych negocjacji, od Rosjan ponad
20% akcji koncernu naftowego MOL, za
blisko 2 mld euro i w ten sposób udało się ich
wypchnąć z tego narodowego koncernu energetycznego.
Okazuje się, że nawet będąc członkiem UE, która
zdaniem naszych „europejczyków” na nic nie pozwala,
można realizować narodowe interesy i to w takim
tempie o jakim nam się nie śniło.
Węgry za miesiąc kończą przewodnictwo w UE, na które
wydali 1/10 tego co zamierza wydać Polska,
nie wybudowali też „inteligentnego budynku” na
siedzibę swojego przedstawicielstwa w Brukseli, za
100 mln zł, gościom z UE, którzy ich odwiedzali w
związku z przewodnictwem, wręczali butelkę
węgierskiego wina i odpowiednio - albo krawat, albo
apaszkę, a nie biżuterię oprawianą w srebro,
skórzane teczki
i bączki.
Dzięki temu w procedurze budżetowej na lata
2014-2020, jako niezamożny kraj, będą mogli się
ubiegać o większe niż do tej pory pieniądze na
politykę wyrównywania poziomu rozwoju, niż taki kraj
jak Polska, który jest równie niezamożny, ale szasta
pieniędzmi, jakby był arabskim szejkanatem.
Aktualizacja
z dnia 30.09.2011
Wywiad z Miklósem Soltészem, sekretarzem stanu ds.
socjalnych, rodzinnych i młodzieży
w Ministerstwie Zasobów Narodowych Węgier
(fragmenty)
Rząd Viktora Orbána utrzymuje wysokie poparcie
społeczne mimo trudnych reform, które wprowadza od
początku swoich rządów. Co decyduje o zaufaniu
Węgrów do prawicy?
- Po ośmiu latach rządów socjalistów Węgry zostały
dramatycznie zadłużone, rodziny pogrążały się w
ubóstwie, a korupcja szerzyła się w bardzo szybkim
tempie. Węgrzy zaczęli zaciągać kredyty w innych
walutach, aby zapewnić swoim rodzinom mieszkania i
domy, ponieważ wcześniejszy program wspierania
rodzin, wprowadzony podczas poprzedniej kadencji
rządu Viktora Orbána (1998-2002), został
zlikwidowany przez socjalistów. Po ośmiu latach ich
rządów większość ludzi zrozumiała, że Węgry
potrzebują fundamentalnej zmiany. W przeciwieństwie
do socjalistów, których polityka obciążała przede
wszystkim rodziny, obecny rząd stabilizuje deficyt
budżetowy poprzez nałożenie specjalnych podatków
na banki i koncerny międzynarodowe. Sięgnęliśmy
po ekonomiczne rozwiązania, których wykorzystanie
stanowiło do niedawna temat tabu, choć w ślad za
nami poszły także inne kraje.
Jakie zmiany cieszą się największym poparciem
obywateli?
- Rząd i sekretariat stanu odpowiedzialny za sprawy
socjalne, rodziny i młodzieży w perspektywie
długoterminowej dążą do kilku najważniejszych celów.
Chodzi, po pierwsze, o stworzenie warunków i
możliwości do rodzenia i wychowywania dzieci.
Dlatego ważne jest dla nas bezpieczeństwo socjalne
rodzin, do którego dążymy m.in. poprzez poprawę
warunków pracy i stworzenie warunków do godzenia jej
z życiem rodzinnym, oraz uelastycznienie przepisów
prawa pracy. Wśród przedsięwzięć podjętych przez
obecny rząd jest ponowne wydłużenie okresu płatnego
urlopu wychowawczego dla matek do trzech lat.
Przyznaliśmy też fundusze na zwiększanie opieki
pielęgniarskiej. Ponadto rząd wprowadził możliwość
przejścia na emeryturę dla kobiet, które mają 40 lat
pracy. Zostały też poprawione warunki uzyskiwania
pomocy dla obywateli na utrzymanie mieszkań.
Dobra polityka prorodzinna może być zaczynem
szerszych zmian?
- Poprawa sytuacji Węgier będzie możliwa tylko
wówczas, gdy będziemy pracować dla dobra rodzin i
jeśli podporządkujemy wszystkie nasze działania temu
celowi - stosując różne rozwiązania - od ulg
podatkowych po moratorium na egzekwowanie eksmisji z
mieszkań. Jeżeli nadal będziemy tak służyć ludziom,
nie mam wątpliwości, że będą nas popierać.
Co jest najtrudniejsze w ratowaniu finansów i
gospodarki kraju?
- Najpoważniejszym problemem jest zadłużenie,
zwłaszcza to zaciągane w obcych walutach, zarówno
przez rodziny, władze samorządowe, jak i inne
podmioty w kraju. Światowy kryzys gospodarczy
jeszcze bardziej obnażył ten problem, pogłębiając
zależność Węgrów od kredytów w obcej walucie. To zaś
blokuje rozwój gospodarczy całego kraju. Kolejnym
poważnym problemem jest bezrobocie, które poważnie
wzrosło za rządów socjalistów.
Premier Węgier Viktor
Orban zarzucił w poniedziałek bankierom, że doprowadzili
do ruiny Europę i Węgry. Pochwalił przy tym m.in.
Polskę, że obroniła mieszkańców przed negatywnymi
skutkami zaciągania kredytów dewizowych.
- To era bankierów zrujnowała Europę i Węgry: przez
ostatnie 15-20 lat wmawiali ludziom, że jest możliwe
zadłużanie się bez żadnych konsekwencji i posiadanie
zawsze dostępu do tanich kredytów - oznajmił Orban w
wywiadzie dla darmowego dziennika „Metropol”.
- W takich krajach jak Polska i Rumunia rządy położyły
kres tej praktyce i ograniczyły dostęp do pożyczek w
obcych walutach, ale na Węgrzech rządzący postanowili
wspierać banki: wraz ze zmianą rządu (po wyborach w 2010
r.) mieliśmy okazję położyć kres erze bankierów i
ochronić ludzi oszukanych z powodu praktyki, która
obarczała ich całym ryzykiem i stratami - podkreślił
Orban.
Orban zapowiedział w zeszły poniedziałek wprowadzenie
możliwości jednorazowej spłaty po preferencyjnym, stałym
kursie kredytów zaciągniętych przez osoby prywatne w
dewizach, m.in. frankach szwajcarskich. Kwestia kredytów
dewizowych jest dla Węgier bardzo istotnym problemem. Ma
je 1,2 mln mieszkańców (na ok. 10 mln ludności kraju), a
ich suma wynosi 6,3 bln ft (96 mld zł).
Islandia
Referendum
kwiecień 2010
W Islandii doszło do absolutnie bezprecedensowego
referendum – nie tylko w historii finansów
międzynarodowych, ale w i historii świata w ogóle. Otóż,
odrzucono układ z państwami-wierzycielami.
Na dodatek już zatwierdzony przez parlament. Ponad 93
proc. głosujących powiedziało „nie”. Islandczycy
postanowili odrzucić program zwrotu długów wobec
Wielkiej Brytanii i Holandii, które powstały z powodu
niezbyt przytomnej działalności ich trzech prywatnych
banków. W rezultacie nie tylko sektor bankowy ma teraz
do czynienia z prawną i polityczną łamigłówką…
[...]
Paul Myners z brytyjskiego ministerstwa finansów jest
nie mniej bezpośredni niż prezydent Islandii.
Dla niego islandzkie „nie” znaczy, że „en kraj nie chce
być częścią międzynarodowego systemu finansowego, że nie
chce mieć dostępu do wielonarodowej ani bilateralnej
pomocy finansowej i nie chce być uważany za wiarygodne
państwo, z którym warto robić interesy”. Ocena ryzyka
kredytowego dokonywana przez wyspecjalizowane agencje
ratingowe Moody's, Standard&Poor's oraz Fitch Ratings
w stosunku do Islandii poleciała oczywiście w dół.
Islandia nie może sobie teraz pozwolić na zbyt daleko
idącą izolację. Zrujnowana przez upadek swoich finansów
w roku 2008 została przecież uratowana przez
międzynarodowe pożyczki – w pierwszym rzędzie
Międzynarodowego Funduszu Walutowego i krajów
skandynawskich. Islandczycy zwrócili się do Unii – w
lipcu zeszłego roku złożyli formalny wniosek o
przyjęcie. Tymczasem Komisja Europejska – choć
oficjalnie nie stawia przeszkód i nawet zgodziła się na
negocjacje – dała do zrozumienia, że afera IceSave może
zaszkodzić tym zamiarom. Co do kredytu 2,1 miliarda
dolarów z MFW – organizacja odblokowała tylko dwie jego
części, czekając z trzecią na decyzję swej rady
nadzorczej. Brytyjczycy
i Holendrzy zapowiadają, że zrobią wszystko, by nie
przelewać tych pieniędzy. Nawet skandynawskie kredyty
mogą się opóźnić.
W połowie marca rząd islandzki ogłosił, że na koniec
2009 r. dług publiczny wynosił już 78 proc. PKB, nie
licząc „długu IceSave” wobec Wielkiej Brytanii i
Holandii, który sam stanowi 40 proc. PKB. Minister spraw
zagranicznych Ossur Skarphethinsson powiedział, że nowe
porozumienie z tymi krajami powinno być zawarte „w ciągu
najbliższych tygodni”. Islandia chciałaby zawrzeć je jak
najszybciej, bo im bliżej wyborów w Zjednoczonym
Królestwie i Holandii (w maju i czerwcu), tym może być
trudniej, a potem, zanim uformują się następne rządy i
zdecydują o polityce w tej sprawie, mogą upłynąć kolejne
miesiące.
Znana figura islandzkich finansów Hannes Gissurarsson w
artykule dla „Wall Street Journal” porównał poprzednie
porozumienie do „arbitralnych reparacji” nałożonych na
Niemcy po pierwszej wojnie światowej, ale świata
finansów tym nie wzruszył. Europejscy prawodawcy nie
przewidzieli kryzysu systemowego, to jest sytuacji, gdy
padają wszystkie najważniejsze banki jakiegoś kraju i
nie ma kto utrzymać funduszu gwarancyjnego, jak stało
się w przypadku Islandii w 2008 r., ale jej nie uchroni
przed płaceniem ani referendum, ani granie na
„niedokładności” europejskich dyrektyw. Cały ten
galimatias jest bardzo uważnie obserwowany przez rządy i
instytucje finansowe małych krajów. W końcu nikt nie
chciałby płacić podatków na rzecz zagranicy… Często już
krajowe są wystarczająco bolesne.
Zaraz po ogłoszeniu wyników referendum władze islandzkie
próbowały uspokoić wierzycieli. Ogmundur Jonasson,
rzecznik rządzącej koalicji socjaldemokratów i zielonych
stwierdził: „Islandia ma zamiar wypełnić swoje
zobowiązania międzynarodowe. Domagamy się jednak
wyjaśnienia i zdefiniowania tych zobowiązań przed
niezależnym sądem – na to nie zgadzały się ani Wielka
Brytania, ani Holandia, poparte przez Unię Europejską i
Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Referendum było znakiem
buntu przeciw metodom >>wspólnoty międzynarodowej<<.
Umowę z Brytyjczykami i Holendrami trzeba będzie
renegocjować. Muszą wysłuchać narodu, który chce stawić
czoło swoim zobowiązaniom, ale
w granicach prawa”.
Aresztowania islandzkich
bankierów
styczeń 2011
Islandzki prokurator specjalny zajmujący się sprawą
kryzysu bankowego potwierdził, że dokonane zostały
naloty na mieszkania oraz że dokonano aresztowań.
Bank Centralny Islandii znajduje się wśród
instytucji objętych dochodzeniem.
Specjalny prokurator, Olafur Thor Hauksson
powiedział portalowi Visir.is, że przynajmniej trzy
domy zostały przeszukane w ramach śledztwa w sprawie
banku centralnego, Banku MP oraz Banku Straumur.
Stefan Johann Stefansson z banku centralnego
potwierdził, że agenci przeszukali budynek banku.
Potwierdzono także, że przeszukania trwają w MP
Banku oraz ALMC (dawny Straumur).
Rzecznik ALMC powiedział, że budynki rzeczywiście
zostały przeszukane oraz że personel banku stara się
jak najbardziej pomóc w sprawie.
Z innych doniesień wynika, że jak dotąd aresztowane
zostały 4 osoby w związku ze śledztwem prokuratora
specjalnego dotyczącego banku Landsbanki.
Jednym z aresztowanych jest Jon Thorsteinn
Oddleifsson, były szef działu obligacji Landsbanki.
Na razie nie wiadomo kim są pozostali trzej
aresztowani.
Według źródeł Visir.is aresztowania dotyczą nowych
wątków szerszego śledztwa przeciwko bankom
i nie są bezpośrednio związane z przeszukaniami i
aresztowaniami dokonanymi w ubiegłym tygodniu.
Aktualizacja
z dnia 23.11.2011
Islandzka lekcja dla całego świata.
Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod
dyktando światowej finansjery zubożenie islandzkiego
naródu, zgodnie ze scenariuszem aktualnie
„przerabianym” przez Grecję, podał się w komplecie
do dymisji!
Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i
mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować
niewypłacalność długu, który został zaciągnięty
przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii.
Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia
Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji.
I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa
rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła
Islandię do aktualnego załamania.
Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia
nie zostały szeroko nagłośnione? Odpowiedź
na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: Co
by się stało, gdyby reszta europejskich narodów
wzięła przykład z Islandii?
Oto krótka chronologia faktów:
• Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego
banku w Islandii, Glitnir Banku, w wyniku czego
giełda zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone
bankructwo kraju.
• Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed
parlamentem powodują dymisję premiera Geira
Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu, a
następnie przedterminowe wybory.
Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament
przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem
prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich
banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro,
obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą
procentową 5,5 procent.
W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej
rewolucji.
• Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie
place i ulice, żądając ogłoszenia referendum
w powyższej sprawie.
• Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje
proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza
ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent
głosujących opowiada się za nie spłacaniem tego
długu.
W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia
mające ustalić winnych doprowadzenia
do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze
nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie
odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii.
W tym kryzysowym momencie zostaje powołane
zgromadzenie mające spisać nową konstytucję
uwzględniającą nauki z dopiero co „przerobionej
lekcji”. W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli,
wolnych od przynależności partyjnej, spośród 522,
którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru
tej „25″ – poza nieposiadaniem żadnej książeczki
partyjnej – była pełnoletniość oraz przedstawienie
30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada
konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się
zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie
w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią
„Magna Carty”.
Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich
środkach przekazu?
Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych
wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym?
Oczywiście – NIE!
W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję
bezpośredniej demokracji oraz niezależności
narodowej
i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając
się Systemowi.
Minimum tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość
tego, co się stało i uczynić z tego „legendę”
przekazywaną z ust do ust.
Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji
medialno-informacyjnej, służącej interesom
ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych
korporacji. Nie straćmy tej szansy i informujmy
o tym innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne
działania, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Więcej informacji o Islandii:
audycja Radio Wolne Media -
TUTAJ
|