Zagrożenia wynikające z używania kuchenek mikrofalowych
Przeprowadzone niedawno badania pokazują, że potrawy
przyrządzane w kuchenkach mikrofalowych doznają
molekularnych uszkodzeń. Spożywanie wywołuje
nienaturalne zmiany we krwi i układzie immunologicznym
człowieka.
PROCES
Na początku 1991 roku głośno było o pewnym procesie w
Oklahomie. Niejaka Norma Levitt miała operację biodra,
która zakończyła się jej zgonem z powodu prostej
transfuzji krwi, po tym jak pielęgniarka “podgrzała krew
do transfuzji w kuchence mikrofalowej”!
Logika podpowiadała, że jeśli podczas ogrzewania lub
gotowania następuje tylko wzrost temperatury,
to nie ma znaczenia, jaką wykorzystuje się do tego
technikę. Z doświadczenia wiadomo jednak,
że w ogrzewaniu mikrofalami tkwi coś więcej, niż nam się
to mówi.
Krew przeznaczona do transfuzji często jest podgrzewana,
ale nie w kuchenkach mikrofalowych!
W przypadku pani Levitt wywołało to zmianę w jej
strukturze i pacjentka zmarła.
Czyż to nie potwierdza, że ten sposób ogrzewania robi
coś jeszcze z substancjami, które są mu poddawane? Czy
nie byłoby rozsądne ustalić, co się za tym kryje?
Pewna zabawna rzecz wydarzyła się w czasie tego
mikrofalowego dochodzenia – nikt nie pomyślał
o tym, co oczywiste. Jedynie “maniacy na punkcie
zdrowia”, którzy ciągle zwracają uwagę na wartość
spożywanych pokarmów, dostrzegają problem
rozpowszechnionej nienaturalności naszego pożywienia.
BADANIA
Hans Hertl jest pierwszym naukowcem, który podjął i
prowadzi szczegółowe badania nad wpływem pożywienia
poddanego działaniu promieniowania mikrofalowego na krew
i fizjologię ludzkich organizmów. Te ograniczone, ale
dobrze zorganizowane badania dowiodły wyraźnie
szkodliwego działania kuchenek mikrofalowych i
przygotowywanych w nich pokarmów. Wniosek był oczywisty:
gotowanie za pomocą mikrofalówek zmienia pożywienie w
taki sposób, że ma to negatywny wpływ
na krew użytkownika i może prowadzić do pogorszenia jego
stanu zdrowia.
Pracując wspólnie z Bernardem H. Blanciem z Narodowego
Instytutu Technicznego i Uniwersyteckiego Instytutu
Biochemicznego Hertel nie tylko podjął i prowadził
badania, ale był także jednym z jego ośmiu uczestników.
-Aby móc kontrolować możliwie najwięcej zmiennych,
wybraliśmy osiem jednostek, które były na ścisłej diecie
makrobiotycznej z Instytutu Makrobiotycznego w Kientel w
Szwajcarii – wyjaśnił Hertel. – Zostaliśmy umieszczeni w
tym samym ośrodku hotelowym na osiem tygodni z zakazem
palenia, picia alkoholu i uprawiania seksu.
Jak łatwo zauważyć, ten wymóg ma sens. W jaki sposób
inaczej można by stwierdzić subtelne zmiany
w ludzkiej krwi spowodowane spożywaniem pokarmu
przygotowanego w kuchence mikrofalowej, gdy
w normalnym otoczeniu obecna jest również nikotyna,
alkohol, niezdrowa żywność, zanieczyszczenia, pestycydy,
hormony, antybiotyki i inne czynniki.
- Mieliśmy w grupie jednego Amerykanina, jednego
Kanadyjczyka i sześciu Europejczyków – powiedział
Hertel. – Wszyscy mieli od 20 do 30 lat. Ja, mając 64
lata, byłem najstarszy.
W przerwach od dwóch do pięciu dni ochotnicy otrzymywali
na pusty żołądek jeden z wariantów pokarmu. Zestawy były
następujące: surowe mleko z ekologicznej farmy (nr 1),
to samo mleko gotowane tradycyjnie (nr 2), mleko
pasteryzowane (nr 3), mleko ugotowane w kuchence
mikrofalowej (nr 4), surowe warzywa z uprawy organicznej
(nr 5), te same warzywa ugotowane tradycyjnie (nr 6),
warzywa zamrożone i rozmrożone w kuchence mikrofalowej
(nr 7) i te same warzywa ugotowane
w kuchence mikrofalowej (nr 8). Powyższy eksperyment
miał swojego poprzednika w badaniach Pottengera nad
kotami, z tą jednak różnicą, że tym razem przedmiotem
badań byli ludzie, ponadto skrócono ramy czasowe
doświadczenia i wprowadzono nową formę ogrzewania.
Jak tylko ochotnicy zostali odizolowani w hotelu,
przystąpiono do testu. Próbki krwi pobierano
od każdego tuż przed jedzeniem, a następnie w
określonych odstępach czasu od chwili spożycia wyżej
wymienionych postaci mleka bądź warzyw.
U tych, którzy spożyli pokarm z mikrofalówek stwierdzono
istotne zmiany. Zaliczał się do nich spadek wartości
hemoglobiny, cholesterolu, zwłaszcza HDL (dobry
cholesterol) i LDL (zły cholesterol), oraz zachwianie
proporcji między nimi. Krótkotrwałe zmniejszenie ilości
limfocytów (białych ciałek krwi) było w tym wypadku
bardziej znaczące niż po zażyciu innych wariantów
pokarmu. Każdy z tych wskaźników sygnalizuje przejście
od silnego zdrowia do degeneracji. Dodatkowo ujawnił się
charakterystyczny związek między ilością energii
mikrofalowej w testowanej żywności a zdolnością do
świecenia bakterii luminescencyjnych obecnych w surowicy
osób, które tę żywność spożyły. To doprowadziło Hertla
do wniosku, że tak przetwarzana energia może
rzeczywiście w sposób indukcyjny przechodzić na
człowieka poprzez konsumpcję pokarmów poddanych
działaniu mikrofal.
- Istnieje rozległa literatura naukowa dotycząca
niebezpiecznego wpływu promieniowania mikrofalowego na
żywe organizmy – kontynuował Hertel. – Dlatego
zadziwiające jest, jak niewiele zrobiono, aby zastąpić
tę szkodliwą technologię inną, pozostającą w zgodzie z
naturą. Wytworzone technicznie mikrofale działają na
zasadzie prądu zmiennego. Atomy, cząsteczki i komórki
poddawane temu silnemu promieniowaniu zmieniają
polaryzację od 1 do 100 miliardów razy na sekundę. Żadne
atomy, cząsteczki czy komórki jakichkolwiek żywych
organizmów nie są w stanie wytrzymać przez dłuższy czas
takiego nacisku niszczącej siły, nawet przy niewielkim,
mierzonym w miliwatach, natężeniu. Ze wszystkich
naturalnych substancji, które są spolaryzowane, tlen
występujący w cząsteczkach wody wykazuje największą
wrażliwość. Sposób, w jaki ogrzewają mikrofale, polega
zatem na wytwarzaniu tarcia poprzez nacisk wywierany na
cząsteczki wody. Ich struktura molekularna zostaje
rozbita i ulegają one deformacji (izomeryzm
strukturalny). Stają się one jakościowo upośledzone.
OGRZEWANIE ŻYWNOŚCI
W przeciwieństwie do konwencjonalnego ogrzewania
żywności, podczas którego ciepło przechodzi
z zewnątrz do wewnątrz, gotowanie za pomocą mikrofal
zaczyna się od komórek i cząsteczek, w których występuje
woda i gdzie energia zostaje zamieniona w ciepło
pochodzące z tarcia.
To rodzi pytanie: Co z mikrofalami pochodzącymi ze
słońca? Czyżby nie były one szkodliwe?
- Mikrofale pochodzące ze słońca – mówi Hertel –
powstają w wyniku przepływu pulsującego prądu stałego.
To promieniowanie nie wytwarza ciepła w substancjach
organicznych na zasadzie tarcia wewnątrzcząsteczkowego.
Oprócz potężnego efektu cieplnego zwanego efektem
termicznym promieniowanie wytwarzane przez mikrofalówki
generuje ponadto efekty atermiczne, które mało kto
bierze pod uwagę. Wprawdzie te efekty atermiczne są na
razie trudne do mierzenia, niemniej one również mogą
deformować struktury cząsteczkowe, co może pociągać za
sobą poważne konsekwencje. Na przykład w technologii
zmian genetycznych wykorzystuje się promieniowanie
mikrofalowe do osłabiania błon komórkowych. Powstające
pod ich wpływem naprężenia prowadzą do pękania komórek.
Dzieje się tak za sprawą neutralizacji potencjałów
elektrycznych – istoty życia komórek – po obu stronach
błony komórkowej. Uszkodzone w ten sposób komórki stają
się łatwym łupem dla wirusów, grzybów i innych
mikroorganizmów. Naturalne mechanizmy odbudowy zostają
zaburzone i komórki muszą przystosować się do stanu
gotowości energetycznej – przechodzą z oddychania
tlenowego
na beztlenowe. Zamiast wody i dwutlenku węgla wytwarzają
wodę utlenioną i tlenek węgla.
W literaturze wielokrotnie wskazywano, że jakiekolwiek
odwrócenie normalnych procesów komórkowych może
zaistnieć z różnych przyczyn i wówczas nasze komórki
przechodzą z “życiodajnej oksydacji”
do niezdrowej “fermentacji”.
To samo gwałtowne tarcie oraz deformacje atermiczne,
które mogą powstać w naszych ciałach podczas wystawienia
ich na działanie radaru lub mikrofal, występują w
cząsteczkach żywności przygotowywanej w kuchence
mikrofalowej. W rzeczywistości kuchenka pobiera wtedy
moc około 1000 lub więcej watów. To promieniowanie
powoduje zniszczenie i deformację cząsteczek oraz
wytworzenie nowych, nieznanych człowiekowi i naturze,
związków (zwanych radiolitycznymi).
Współczesna nauka i technika mocno obstaje przy tym, że
zarówno żywność poddawana działaniu mikrofal, jak i
napromieniowywana nie zawierają znacząco więcej
“związków radiolitycznych” od potraw przygotowywanych
tradycyjnie, na przykład poprzez smażenie, pieczenie lub
gotowanie. To ciekawe,
że naukowcy ani nasz dbający o wszystko rząd [USA -
przyp. red.] nie przeprowadziły jak dotąd badań krwi
osób spożywających pokarm przyrządzany różnymi metodami.
Zbadał to dopiero Hertel i jego grupa i okazało się, iż
coś pominięto, i że w związku z tym należy przeprowadzić
szersze badania.
Mimo iż przyrządzanie potraw w mikrofalówkach wywołuje
niebezpieczne efekty stając się jeszcze jednym
sprzecznym z naturą dodatkiem do naszej diety, ludzie
odpowiedzialni za nasze zdrowie odnieśli się niezbyt
przychylnie do tej pracy.
Okazało się, że poziom erytrocytów, hemoglobiny,
hematokrytów i leukocytów w krwi po spożyciu pokarmu
poddanego działaniu mikrofal był poniżej normy.
- Powyższe wyniki wskazywały na skłonność do anemii.
Sytuacja ta stała się jeszcze bardziej oczywista w
drugim miesiącu badań – dodał Hertel. – Zwłaszcza że tym
znaczą cym spadkom towarzyszył wzrost poziomu
cholesterolu.
NAKAZ MILCZENIA
Gdy tylko Hertel i Blanc ogłosili wyniki swoich badań,
władza zareagowała natychmiast. Wpływowa organizacja
handlowa, Swiss Association of Dealers for
Electroapparatuses for Households and Industry
(Szwajcarskie Stowarzyszenie Sprzedawców Urządzeń
Elektrycznych dla Domu i Przemysłu), znana jako FEA,
przypuściła natychmiastowy atak. Wymusiła na prezesie
sądu w Seftigen w kantonie Berno wydanie nakazu
milczenia Hertlowi i Blancowi. Atak ten był tak
gwałtowny, że Blanc szybko odwołał swoje poparcie, lecz
okazało się to spóźnione. Zdążył już bowiem wyrazić swój
pogląd na temat wiarygodności tych badań, potwierdzając
wynikające z nich wnioski, że przygotowywana w
mikrofalówkach żywność wywołuje zmiany w krwi
spożywających ją ludzi.
Hertel obstawał przy swoim i uparcie domagał się
przeprowadzenia procesu. Kiedy w sądzie wyższej
instancji doszło do wstępnych przesłuchań, stało się
jasne, że władza nie chce pokazowego procesu, bojąc się
rozdmuchania tej sprawy.
ZAGROŻENIA DLA DZIECI
W czasopiśmie Pediatrics (Pediatria; vol. 89, nr 4,
kwiecień 1992) ukazał się artykuł zatytułowany “Wpływ
promieniowania mikrofalowego na przeciwciała w ludzkim
mleku”.
“Kobiety pracujące poza domem mogą odciągać i
przechowywać pokarm. Jednak opiekunowie i rodzice
powinni być ostrożni przy jego podgrzewaniu. Nowe
badania pokazują, że poddawanie go nawet krótkotrwałemu
działaniu mikrofal niszczy pewne jego właściwości
obronne.
W kwietniowym wydaniu “Pediatrics” z 1992 roku doniósł
razem ze swoimi współpracownikami
z Uniwersytetu Stanforda o odkryciu, że nieogrzewane
mleko ludzkie traciło po poddaniu go działaniu mikrofal
aktywność lizozymową oraz przeciwciała i wykazywało
szybki przyrost liczby bakterii patogennych. Mleko
ogrzewane do wysokiej temperatury (72-98°C) traciło 96
procent immunoglobulin A, których zadaniem jest
zwalczanie drobnoustrojów.
Tym, co najbardziej zaskoczyło Kernera, była utrata
części właściwości obronnych mleka podgrzewanego w
mikrofalówce nawet do niskich temperatur, na przykład
33,5° C. Niepożądane zmiany w tak niskich temperaturach
sugerują, że same mikrofale mogą być przyczyną utraty
właściwości obronnych mleka bez względu na temperaturę,
do jakiej się je ogrzewa."
PODSUMOWANIE
Skoro istnieje tak wiele przesłanek wskazujących, że
działanie mikrofalami na żywność może ją niszczyć dużo
bardziej niż tradycyjne sposoby ogrzewania, czy nie
byłoby rozsądne przeprowadzenie dokładnych badań na
ludziach, aby określić, czy ciągłe spożywanie pokarmów
przygotowywanych w kuchenkach mikrofalowych, które tak
często ma miejsce, jest w stanie znacząco zaszkodzić
naszemu zdrowiu?
Gdyby ktoś chciał wprowadzić w Ameryce do sprzedaży
jakiś ziołowy dodatek o leczniczych właściwościach,
byłby zobowiązany do przeprowadzenia kosztownych badań i
przedstawienia szczegółowej dokumentacji. Tymczasem
producenci kuchenek mikrofalowych musieli jedynie
dowieść, że niebezpieczne mikrofale rzeczywiście
pozostają wewnątrz kuchenek i nie przenikają do
otoczenia, gdzie mogłyby szkodzić ludziom. Mimo to muszą
jednak przyznać, że trochę fal ucieka, nawet z najlepiej
wykonanych egzemplarzy. Jak dotąd przedstawiciele
przemysłu nie wypowiedzieli się ani słowem
na temat możliwości powstawania zmian w pożywieniu,
które mogą wpływać negatywnie na zdrowie użytkowników
mikrofalówek.
Ile kilogramów żywności przygotowywanej za pomocą
mikrofalówek zjada się co roku w Ameryce
w przeliczeniu na jednego mieszkańca?
Czy nadal mamy przyjmować wszystko, co nam mówią tak
zwane autorytety, na słowo, tylko dlatego,
że przyjęło się uważać, że oni wiedzą najlepiej?