|
|
Gaz łupkowy -
katastrofa dla Polski
cz. II |
Artykuły,
Informacje
(strona
1,
2)
Gaz łupkowy - katastrofa dla Polski
cz.II
"Blokada międzynarodowej konferencji ws. gazu
łupkowego"
W dniach 28 listopada -1 grudnia 2011 roku w warszawskim
hotelu Intercontinental odbyła się międzynarodowa
konferencja „Shale Gas World Europe 2011”. Spotkanie
zgromadziło przedstawicieli koncernów, konsorcjów oraz
firm obsługujących eksploatacje gazu łupkowego w Polsce,
Europie
i na Świecie. Na sali nie zabrakło reprezentantów
Komisji Europejskiej i rządu polskiego. W tym jasno
sprecyzowanym audytorium na próżno jednak szukać
statystycznego mieszkańca Warszawy lub dowolnego regionu
Polski. Najtańszy bilet wstępu na spotkanie, srebrny,
kosztował 12 tys. złotych, najdroższy natomiast,
platynowy, nie bagatela 20 tysięcy. Zaproszenia z
urzędu kierowane były więc do tzw. klienta
korporacyjnego i nie przewidywały obecności
indywidualnego sceptyka. Umiłowanie organizatorów do
metalicznych deseni nie kończyło się tego dnia tylko na
zaproszeniach. W roli srebrnego sponsora warszawskiej
konferencji wystąpiła firma Dow Chemical, właściciel
firmy Union Carbide, odpowiedzialnej za największą
katastrofę przemysłową w historii.
Po tym gdy przed 27 laty doszło do wybuchu w fabryce
pestycydów zlokalizowanej w indyjskim Bhopalu, zginęło
dalece ponad 15 tysięcy osób, natomiast 500 tysięcy
kolejnych odczuło na sobie skutki tragedii,
oddziaływujące nań do dziś. Od lat trwają zabiegi
pociągnięcia koncernu do odpowiedzialności,
Dow Chemical odmawia jednak pokrycia kosztów, zarówno w
dziedzinie adekwatnych odszkodowań jak
i oczyszczenia obszaru. Pomimo niniejszego świadectwa,
organizator uznał, iż Dow Chemical posiada etyczną
legitymacje do sygnowania własną marką konferencji w
hotelu Intercontinental [1].
W takim oto zamkniętym i odpowiednio przystrzyżonym
gronie, prelegenci i odpowiednio wyselekcjonowani
słuchacze mieli rozprawiać na temat gazu łupkowego:
perspektyw, kwestii technicznych, szacunków finansowych
a w dalszej kolejności, być może już w nieco bardziej
kameralnym gronie, współpracy. W grafiku spotkania, jak
można nam ufać, dopracowanym
i wypełnionym licznymi atrakcjami, pojawił się jednak
akcent, którego organizatorzy nie zaplanowali
ani też najpewniej sobie nie życzyli.
NAJPIERW LUDZIE, POTEM ZYSKI
Tuż przed inauguracyjną przemową inicjującą konferencje,
wywiązała się zaskakująca krzyżówka zdarzeń. W hallu
hotelu Intercontinental pojawił się zespół Samby, który
choć nie proszony, rozpoczął koncert przykuwając tym
fortelem uwagę ochroniarzy. Tuż za muzykantami wszedł
kolejny gość: niefortunny zbieg okoliczności kazał jego
walizce otworzyć się, wysypując na podłoże bezlik
piłeczek.
Nie tylko one leżały tego dnia na podłodze, w takiej
samej pozycji znalazł się za moment niezidentyfikowany
mężczyzna, który jak się okazało, symulował wyraźną
niedyspozycje. Gdy nagle
na pierwszym piętrze, tuż nad głowami zaskoczonych
hotelarzy, zawisł duży, czytelny transparent
z napisem „Frack You” oraz nazwami regionów, które
skutecznie oponują przeciwko eksploatacji gazu
łupkowego, nikt nie miał już wątpliwości, że wiązanka
nietypowych zdarzeń nie była fatalnym zbiegiem
okoliczności.
Akcje przeprowadziła nieformalna grupa „Stop
Szczelinowaniu”, w gronie której znaleźli się oddolni
aktywiści i działacze społeczni. W wydanym oświadczeniu
prasowym tak oto motywują własną obecność na
konferencji:
„Na Pomorzu i Lubelszczyźnie, podobnie jak w Ardeche i
Filadelfii, mieszkańców terenów, na których toczą się
prace wydobywcze, łączy wspólne doświadczenie
wywłaszczeń z ziemi i degradacji środowiska. Ignorowanym
przez media głównego nurtu oraz władze (tak, jakby woda
ze studni
w Rogowie została zanieczyszczona, a ściany domów
popękały przez „strach i brak świadomości”), ludziom tym
pozostaje tylko wziąć sprawy w swoje ręce. I tak, w
zeszłym tygodniu mieszkańcy Stężycy oraz Sulęczyna
zadeklarowali, że w obliczu bezprawia tolerowanego przez
władze, będą sami blokować drogi prowadzące do
odwiertów. W Opolu Starym, Kraśnikach i Kostrach,
pozbawieni prawa głosu lokalni mieszkańcy zaczęli
sabotować odwierty jednocześnie usuwając kable
sejsmiczne oraz akumulatory zasilające aparaturę do
poszukiwań gazu łupkowego.
Motywowani inicjatywą ludzi pozbawionych złudzeń co do
stanu demokracji w Polsce, postanowiliśmy zakłócić
warszawską konferencję, na którą po staremu zapomniano o
mieszkańcach. Zajmując czas przeznaczony na korporacyjną
fetę, wysłaliśmy międzynarodowej śmietance jasny
przekaz: „najpierw ludzie, potem zyski”.
BLOKADA KONFERENCJI I OSKARŻENIE O ZAKŁÓCENIE MIRU
DOMOWEGO
Podczas gdy uwagę gości i hotelarzy przykuły wydarzenia
na niższych kondygnacjach hotelu, grupa aktywistów
korzystając z zamieszania, przedostała się na drugie
piętro w miejsce w którym trwała konferencja, po czym
zajęła główną aulę, uniemożliwiając wygłoszenie
inauguracyjnej przemowy.
W zamian tego oponujący zorganizowali alternatywną
konferencję w „solidarności z mieszkańcami Polski,
którzy opierają się zagrożeniom związanym z wydobyciem
gazu z łupków”. Protestujący byli wielokrotnie
nakłaniani do tego aby opuścili salę: w ostateczności
otrzymali nawet propozycje udania się na piętro wyżej,
gdzie przedstawiciele koncernów, zgodnie z zapewnieniem,
mieli podjąć z nimi dialog. Ten mgliście koncyliacyjny
krok, obliczony prawdopodobnie na udrożnienie sali tak
aby konferencja mogła trwać dalej, a co za tym idzie
zmarginalizowanie oporu, został zgodnie odrzucony.
Osoby zjednoczone w grupie „Stop Szczelinowaniu”
odpowiedziały postulatem wprowadzenia moratorium na
eksploatacje gazu łupkowego w Polsce i rozpoczęcia
konsultacji społecznych.
Po 2 godzinach skutecznej blokady na miejscu pojawili
się wezwani przez obsługę hotelu funkcjonariusze
policji. Jak podkreśla rzecznik komendy stołecznej,
Maciej Karczyński, policjanci wpierw próbowali użyć
perswazji, dopiero gdy aktywiści odmówili opuszczenia
lokalu przystąpili do rozwiązania siłowego.
Interweniujący funkcjonariusze, według obserwatorów,
zareagowali stosunkowo gwałtownie. Złamali bierny opór
blokujących, wyprowadzili ich z hotelu przy ul. Emilii
Plater i zawieźli na komendę policji przy ul. Wilczej.
Niebawem w tym samym miejscu odbyła się pikieta
solidarnościowa z zatrzymanymi. Przy dźwiękach samby
grupa osób domagała się uwolnienia aktywistów, wolę tą
wieścił duży transparent z napisem ”Uwolnić
zatrzymanych. Stop wydobyciu gazu łupkowego”. Przez
następne godziny zatrzymani byli stopniowo zwalniani z
tego swoistego aresztu. Najdłużej, bo do następnego
dnia, wolności pozbawiono aktywistkę, którą oskarżono o
rzekome kopnięcie funkcjonariusza policji podczas
interwencji. W czasie tym aresztowana została poddana
uwłaczającym procedurom, niektórzy spośród policjantów
pozwolili sobie na wylew czarnego humoru, sugerując
powiązania z Gazpromem. Ostatecznie, nazajutrz o
godzinie 16:00 także i ona opuściła policyjne kazamaty.
To jednak nie wszystkie konsekwencje jakie czekają grupę
osób, która odważyła się na akt obywatelskiego
nieposłuszeństwa. Maciej Karczyński poinformował, że
wszystkim zatrzymanym postawiono zarzuty, czeka ich
odpowiedzialność karna. Potwierdzają to działacze z
grupy „Stop Szczelinowaniu” w opublikowanym oświadczeniu
prasowym:
„Wszyscy zostaliśmy oskarżeni o „naruszenie miru
domowego”, grozi nam pozbawienie wolności
do roku. Zarzut ten jest iście absurdalny: nasze
zakłócenie konferencji dla prezesów koncernów
w ekskluzywnym hotelu, jest bowiem niczym wobec
bezkarnych działań korporacji, które siłą i bez zgody
ludzi wchodzą na ich ziemie, wiercą pod ich domami,
wywołując wstrząsy sejsmiczne i zatruwając
ich źródła wody”. I dalej: „Z jednej strony poczucie
bezsilności, z jakim zmagali się mieszkańcy Niezabyszewa
i Stężycy w proteście przeciw zakłócaniu ich miru, z
drugiej: bezzwłoczna akcja Policji
w obronie miru hotelu w Warszawie: ten oto obraz w
pełnym świetle ukazuje dzisiejszy charakter naszego
państwa, którego pałkarze bynajmniej nie chronią prawa –
chronią miru najbogatszych.
Oto wymarzone przez władze El Dorado: Polska Delta
Nigru”.
ARBITRALNI POLITYCY I BRAK RZECZYWISTYCH KONSULTACJI
Blokada konferencji w hotelu Intercontinental w
Warszawie, jak słusznie zauważają aktywiści z grupy
„Stop Szczelinowaniu” była kolejnym aktem w narastającej
fali sprzeciwu wobec poszukiwania
i eksploatacji gazu łupkowego w Polsce. Informacje te
niestety nie mają realnego przebicia w mediach głównego
nurtu, są marginalizowane lub przedstawiane w krzywym
zwierciadle. Tymczasem coraz więcej lokalnych
społeczności w północnej Polsce i nie tylko sprzeciwia
się pracom w swoim sąsiedztwie, przestrzegają przed
zatruciem wód, utratą środowiska naturalnego, walorów
turystycznych regionu a także obniżeniem wartości
posiadanych nieruchomości.
Co najmniej 112 mieszkańców gminy Sulęczyno i Stężyca
dało zdecydowany odpór pracom eksploatacyjnym firmy BNK
Petrolelum, zablokowali wjazd na własne ziemie
podwykonawcy, pracownikom Geofizyki Toruń; wysłali list
protestacyjny do ministerstwa, a w zorganizowanych
spotkaniach, w tym w Zdunowicach, wyemitowali czytelny
sygnał oznajmiający, że w ich sąsiedztwie akceptacji dla
kontrowersyjnych badań nie będzie. Werner Rudkowski,
rolnik z Niezabyszewa, złożył doniesienie do prokuratury
po tym gdy samochody Geofizyki wtargnęły bezprawnie, bez
jego zgody,
na teren właściciela, pomimo, że wcześniej – jak
poświadcza również jego żona – deklarowali, że nie
aprobują podobnych prognoz na swoich działkach. Aż 84 na
116 mieszkańców Nożynka w gminie Czarna Dąbrówka
podpisało się pod pismem sprzeciwu wobec poszukiwania
gazu łupkowego. Z początkiem grudnia 2011 roku
pozwolenia na badania wycofało także dziewięciu
mieszkańców Krępy Słupskiej, którzy wcześniej wyrazili
zgodę na udostępnienie ziem firmie rozpoznawczej.
Wyraźne obawy wyrażają także mieszkańcy innych regionów,
w tym między innymi Doliny Popradu.
Bezpośrednich problemów z mieszkańcami nie spodziewają
się przedstawiciele włoskiego koncernu ENI. W przyszłym
roku zamierzają postawić wiertnię we wsi Kamionka koło
Malborka. Wcześniej jednak odpowiednio się
zabezpieczyli: gazowy idol stanie na terenie należącym
do Agencji Nieruchomości Rolnych. Inną metodę stosuje
polski oddział koncernu Talisman Energy, posiadający
trzy koncesje
w północnej Polsce. Podczas badań prowadzonych w Lewinie
(gminie Linia), reprezentanci firmy uciekali się do
różnych forteli aby wkupić się w łaski mieszkańców i
lokalnych władz. Ufundowali sztandar miejscowej
ochotniczej straży pożarnej, pokryli koszty badań
archeologicznych, współorganizowali imprezę suto
zakrapianą alkoholem, utwardzili drogę gruntową [2]. W
Rogitach koło Braniewa Talisman Energy wszedł w
zaskakujący układ z reprezentantem lokalnej
społeczności: pierwszy odwiert powstanie na ziemi
należącej do sołtysa.
Coraz częstsze zawiązywanie się lokalnych struktur
sprzeciwu w miejscach objętych poszukiwaniami obrazuje,
kiełkującą dopiero co prawda, ale coraz większą
świadomość zagrożeń związanych
z badaniami i w przyszłości być może eksploatacją gazu
łupkowego. Szczególne kontrowersje budzi metoda
szczelinowania (kruszenia) hydraulicznego polegająca na
dokonaniu odwiertu, najpierw pionowego a następnie
odchodzącego od niego poziomego i wtłaczania pod ziemie
pod wysokim ciśnieniem wody i piasku z dodatkiem
substancji chemicznych. Równie częste pytania pojawiają
się wokół utylizacji płuczki i uwalniania jej do
środowiska. Doświadczenie eksploatacji w Stanach
Zjednoczonych uczy o zagrożeniu przedostawania się
metanu do warstw wodonośnych [3]. Wszystko
to pozostaje spięte klamrą nowej Ustawy o prawie
geologicznym i górniczym, uchwaloną przez sejm
i podpisaną przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Obowiązujący od 1 stycznia 2012 roku zapis ustawy
wpisuje eksploatację kopalin na poczet ważnego interesu
publicznego: właściciele posesji będą mogli być
wysiedlani w podobny sposób jak obecnie w przypadku
budowy autostrad.
Te i wiele innych argumentów orkiestrują dziś oddolny
ruch oporu, zawiązywany przez lokalnych mieszkańców,
aktywistów społecznych a gdzie indziej także właścicieli
domów letniskowych. Niestety, głosy ludzi obawiających
się o swoją przyszłość i przejrzystość procedur jest
lekceważony przez lokalne władze, które starają się
zaprezentować opozycje jako nieświadomą grupę osób
kierowaną irracjonalnym lękiem. W województwie
pomorskim, gdzie opór lokalnych mieszkańców pozostaje
chyba najsilniejszy, lokalni dygnitarze już
zapowiedzieli zakrojoną na szeroką skalę akcję
informacyjną, obejmującą uruchomienie portalu
informacyjnego, przygotowanie publikacji a nawet
spotkania
z ekspertami. Marszałek województwa, Mieczysław Struk
uważa, że wszystkie konflikty wokół poszukiwania gazu
wynikają z „nieporozumienia, niewiedzy mieszkańców, bądź
z zachowania przedstawicieli koncesji”. Do zdania
marszałka przychyla się wójt Sulęczyna, Bernard Grucza:
konflikty
w związku z poszukiwaniem gazu są „po części
wyimaginowane z racji niewiedzy”, a przecież
„technologia poszła do przodu i teraz to wygląda
inaczej” niż jeszcze 50 lat temu.
Podobnych sporów i wątpliwości nie ma być według
ostatnich rewelacji ogłoszonych przez Lenę
Koralską-Bobińską w województwie lubelskim. Europosłanka
zleciła TNS OBOB badania, które miały wysondować
nastawienie mieszkańców regionu do poszukiwania gazu
łupkowego. Rezultaty przeszły najśmielsze oczekiwania
samej zainteresowanej. Wyniki badań opinii publicznej
przeprowadzone na grupie 1000 osób wykazały, że aż 71%
mieszkańców Lubelszczyzny zgodziłaby się aby gaz łupkowy
był wydobywany w pobliżu ich miejsca zamieszkania. Warto
tu zauważyć, że europosłanka zlecając badania poniekąd
sprawdzała skuteczność podjętych wcześniej przez siebie
działań informacyjnych. Tylko na przestrzeni listopada
Kolarska-Bobińska zorganizowała kilka spotkań z udziałem
„ekspertów
z Państwowego Instytutu Geologicznego, Okręgowego Urzędu
Górniczego i Inspektoratu Ochrony Środowiska”. Trudno
przypuszczać aby w tym gronie znalazł się jakikolwiek
sceptyk.
Brak otwartego dialogu z lokalnymi społecznościami,
lekceważenie ich postulatów i odgórne
narzucanie rozwiązań obnażają brak demokratycznych
procedur, potwierdzają arbitralność i romans
z autorytaryzmem jaki rozdzierają parlamentaryzm w
naszym kraju. Ludzie wciąż są sprowadzani
do miana bezkształtnej masy, którą należy odpowiednio
wykształcić, uświadomić i pokierować.
Decyzje podejmie za nich ktoś inny. O tym, że obecny
rząd PO-PSL podjął już taką decyzje i nie zamierza
dyskutować ze sceptykami potwierdza stanowisko europosła
tej formacji, Jacka Saryusza-Wolskiego, zapowiadającego
uruchomienie marketingu energetyczno-politycznego.
Saryusz Wolski zgodnie z własną deklaracją nie zamierza
rozprawiać o rzeczywistości i potencjalnych
możliwościach,
on pragnie je kreować. W sukurs mu podąża wiceminister
środowiska, Bernard Błaszczyk, który zapowiada
arbitralnie, że „zrobimy wszystko, żeby protesty
społeczne nie powstrzymały wydobycia gazu łupkowego w
Polsce”. Posługujący się taką retoryką Błaszczyk, nie
tylko myli resort z energetycznym
lub siłowym, ale więcej, daje świadectwo własnego
wyizolowania ze społeczeństwa, którego mieni się
reprezentantem. Wysyła krystaliczny komunikat: bez
względu na to ilu będzie przeciwników,
jak merytoryczne argumenty podniosą, jak głośno będą
krzyczeć, my i tak zrobimy swoje. Oto właśnie element
„erozji demokracji” o którym mówili aktywiści
przystępujący w listopadzie 2011 roku do blokady
konferencji „Shale Gas World Europe 2011” [4].
PRZYPISY
[1] 3 grudnia 2011 roku, zaledwie dwa dni po zakończeniu
konferencji Shale Gas World Europe 2011
w Warszawie, tysiące mieszkańców Bhopalu zablokowało
ruch na tamtejszym dworcu pociągów, wzywając do
wypłacenia odszkodowań za katastrofę w 1984 roku,
adekwatnych do wyrządzonych szkód. Także w tym roku
indyjscy sportowcy zaprotestowali i zgłosili skargę do
Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, zwracając uwagę
na komplikacje etyczne, gdy okazało się, że sponsorem
dekoracji na stadionie olimpijskim podczas Igrzysk
Olimpijskich Londyn’2012, będzie koncern Dow Chemical.
[2] Dyrektor generalny Talisman Energy Polska, Tadeusz
Maj, określił współpracę z mieszkańcami Lewina mianem
„wzruszającej”. Ten sam przedstawiciel Talisman nazywa
„część osób zwalczających inwestycje mianem
pseudoekologów, grup sponsorowanych”. Tak oto
przenikający motywacje ludzkie przedsiębiorca nie jest
już tak skłonny do denuncjacji jeśli mowa o poczynaniach
macierzystej spółki
w różnych regionach świata. W latach 1998-2003 koncern
Talisman pracował w Sudanie podczas gdy były prowadzone
tam działania zbrojne, a siły rządowe ostrzeliwały i
bombardowały obiekty cywilne. Obecnie Talisman Energy
rozpoczyna prace naftowe na ziemiach Indian Achuar w
Peru, wbrew sprzeciwu rdzennych mieszkańców, dotkniętych
eksploatacją ropy naftowej w przeszłości i litery prawa,
zarówno krajowego jak i międzynarodowego. Pod koniec
listopada 2011 roku przedstawiciel największej federacji
Indian Achuar, Peas Peas Ayui, odwiedził Calgary,
siedzibę firmy, gdzie ponownie poprosił prezesa Talisman,
Johna Mazoniego o wycofanie z plemiennych ziem. Spotkał
się z wymijającą odpowiedzią, nie szanującą elementów
gospodarki i kultury Indian. Przypadek peruwiański i
sudański, dają smutne świadectwo, że tak promowany przez
Talisman, także w Polsce, wizerunek firmy będącej dobrym
sąsiadem społeczności obok których pracuje, jest
względny i jeśli pojawia się jakaś luka prawna jest w
niemiłosierny sposób wykorzystywana wbrew gospodarce,
zdrowiu a nawet życiu lokalnych społeczności.
[3] Nowe prawo geologiczne i górnicze, pozwala koncernom
na wykorzystanie milionów litrów wody
do szczelinowania hydraulicznego i innych prac za darmo,
bez żadnych opłat. Brak wielomiesięcznych opadów w wielu
regionach Polski, w drugiej połowie 2011 roku,
doprowadził do wysuszenia wielu studni, obniżenia się
poziomu wód gruntowych. Doświadczenie te powinno
stanowić kolejną lekcje tego, iż woda nie jest dobrem
danym raz na zawsze i także gospodarowanie nią powinno
być prowadzone
w sposób rozważny i racjonalny.
[4] Rozwiązania korelujące z zapatrywaniami Błaszczyka i
Saryusz-Wolskiego podsuwa Jacek Świdziński na portalu
Energetykon. Kierując słowa krytyki pod adresem
bezosobowych ekologów przeciwnych eksploatacji gazu
łupkowego w obecnej formie pisze on: „Trzeba ich stawiać
przed faktami dokonanymi, a dokonania te umocowywać
prawnie”. Jak widać, dla autora tych słów prawo nie jest
jak najbardziej obiektywnym i sprawiedliwym zbiorem
zasad regulujących funkcjonowanie danej społeczności,
a klauzurą zabezpieczającą określone interesy. Trudno
nie odnieść wrażenia, że postulat Świdzińskiego został
częściowo uwzględniony w nowej, Ustawie o prawie
geologicznym i górniczym, obowiązującej
od 1 stycznia 2012 roku.
BIBLIOGRAFIA
1. Blokada konferencji SHALE GAS WORLD EUROPE
http://pl.indymedia.org/pl/2011/12/54964.shtml
2. Polska Delta Nigru” – zablokowana konferencja „Shale
Gas World Europe 2011″
http://cia.media.pl/polska_delta_nigru_zablokowana_konferencja_shale_gas_world_europe_2011
3. http://vimeo.com/33141308
4. http://www.youtube.com/watch?v=cpIdyqWkCRg
5. Jacek Świdziński „J. Saryusz-Wolski: łupek ma wrogów;
i przyjaciół”
http://energetykon.pl/J.saryusz.wolski.lupek.ma.wrogow.i.przyjaciol,20590.html
6. Relacja zatrzymanej podczas akcji przeciw konferencji
nt. gazu łupkowego
http://cia.media.pl/jak_to_bylo_dalej
7. Sulęczyno, Stężyca: Zablokowali poszukiwania gazu
łupkowego
http://www.dziennikbaltycki.pl/stronaglowna/459375,suleczyno-stezyca-zablokowali-poszukiwania-gazu-lupkowego,id,t.html
8. Niepokój wokół gazu łupkowego w gminie Malbork
http://malbork.naszemiasto.pl/artykul/1007019,niepokoj-wokol-gazu-lupkowego-w-gminie-malbork,id,t.html
9. Dziennik Wschodni: Gaz łupkowy. Lubelskie jest na tak
http://www.lenalubelska.pl/w-mediach,7,103,dziennik-wschodni-gaz-lupkowy-lubelskie-jest-na-tak.html
10. Będą przekonywać mieszkańców Pomorza do gazu
łupkowego
http://gazownictwo.wnp.pl/gaz_lupkowy/beda-przekonywac-mieszkancow-pomorza-do-gazu-lupkowego,157515_1_0_0.html
|