W związku z tym, że
wkrótce w sejmie ma rozstrzygnąć się sprawa przymusu
szczepień, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o
Szczepieniach „STOP NOP” wystosowało następujący
apel do parlamentarzystów (poniżej przedstawiamy
wersję skróconą, pełna wersja znajduje się na
stronie
http://stopnop.pl/):
Apel do
parlamentarzystów o ujednolicenie prawa dotyczącego
obowiązku szczepień
Szanowni Państwo,
Zwracamy się do Was w związku z planowaną
nowelizacją dwóch ustaw: Ustawy z dnia 5 grudnia
2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i
chorób zakaźnych u ludzi oraz Ustawy o Państwowej
Inspekcji Sanitarnej z dn. 14 marca 1985 r.
Wnioskujemy o zmianę nazewnictwa szczepień z
„obowiązkowych” na „refundowane” w ramach Programu
Szczepień Ochronnych w treści ustawy o zapobieganiu
oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.
Obecnie obowiązujące przepisy są niejasne i prowadzą
do błędnych interpretacji,
a wszelki przymus w tej kwestii stoi w jawnej
sprzeczności z prawem europejskim, Europejską
Konwencją o Ochronie Praw i Godności Istoty Ludzkiej
wobec Zastosowań Biologii i Medycyny i prawem
pacjenta do świadomej odmowy albo zgody na zabieg
medyczny, jak również Traktatem Lizbońskim
(Art 6) oraz Kartą praw podstawowych Unii
Europejskiej (Rozdział I, Art 3, pkt 2).
Aktualizacja przepisów i ich dostosowanie do
standardów europejskich, poprzez potwierdzenie
zniesienie anachronicznego przymusu pozwoli na
swobodną dyskusję nad optymalnymi zaleceniami
dotyczącymi szczepień.
W 2008 r., nowelizując ustawę epidemiologiczną, sejm
VI kadencji usunął z tego aktu prawnego przepis o
karaniu osób niekorzystających ze szczepień
proponowanych przez państwo. W ten sposób dostosował
powyższą ustawę do europejskich standardów ochrony
praw i zdrowia obywateli.
Nie zawiera go również projekt ustawy, który ma w
najbliższym czasie trafić pod obrady Sejmu.
Jednak zarówno w obowiązującej ustawie z 2008 r.,
jak i w tegorocznym projekcie nowelizacji pozostaje
stare nazewnictwo określające szczepienia w ramach
Programu Szczepień Ochronnych jako „obowiązkowe”. Na
tę niekonsekwencję wielokrotnie zwracano uwagę
publicznie, por. wypowiedź rzecznika prasowego
Państwowej Inspekcji Sanitarnej, Jana Bondara,
tłumaczącego, że nakazywanie szczepień jest już
anachronizmem prawnym i należy rozważyć zastąpienie
słowa „obowiązkowe” słowem „rekomendowane”, tym
bardziej że karania za brak szczepień nie praktykują
inne kraje UE.
Dr Paweł Grzesiowski wyjaśniał: „W obecnym stanie
prawnym obowiązkowość oznacza bezpłatność,
a nie przymus. Więc jeżeli ktoś z jakichś powodów
chce odstąpić od tego szczepienia, to oczywiście
takie prawo ma. Natomiast szczepienie ma charakter
obowiązkowy w tym sensie, że jest przez ustawę
przewidziane, jest refundowane […]”.
Zmiana treści ustawy nie pociągnęła również za sobą
odpowiednich zmian powiązanych przepisów, tworzonych
dziesiątki lat temu w odmiennym systemie społecznym,
co utrudnia jednoznaczną interpretację aktualnej
sytuacji prawnej.
Wynikłe z tego zamieszanie widoczne jest w
chaotycznych działaniach powiatowych sanepidów.
W wielu z nich szanuje się decyzje obywateli
dotyczące ich zdrowia, lecz w niektórych urzędnicy,
pomimo braku delegacji w tym zakresie, poczuwają się
do obowiązku przymuszania pacjentów przychodni do
poddawania siebie lub członków rodziny długiej serii
szczepień. Ignorują przy tym fakt,
że to pacjent/rodzic, a nie urzędnik, poniesie całą
odpowiedzialność za ewentualne skutki danej
procedury dla zdrowia swojego lub dziecka (a rodziny
poszkodowane przez NOP samotnie borykają się
z tragiczną sytuacją zdrowotną, prawną i finansową).
Urzędnicy ci chwytają się przy tym wszelkich, także
zdyskredytowanych metod, jak zastraszanie, wnoszenie
spraw do sądów rodzinnych (sprawy
są umarzane bądź wygrywane przez rodziców),
wydawanie decyzji administracyjnych (bezprawne,
kilkanaście przegranych spraw w sądach
administracyjnych tylko w ciągu ostatniego roku) czy
wydawanie postanowień (bez odpowiedniej delegacji,
sprawy w toku). Dochodzi przy tym do złamania wielu
przepisów, w tym marnowania środków publicznych, jak
to bezsprzecznie miało miejsce
w przypadku sanepidów wielokrotnie wydających
decyzje administracyjne w takich samych sprawach
i wielokrotnie ponoszących koszty sądowe przegranych
spraw oraz koszty związane ze zwracaniem bezprawnie
pobranych grzywien.
Działania takie pozostają w sprzeczności z
oświadczeniami Głównego Inspektora Sanitarnego,
Przemysława Bilińskiego: „stosowanie środków
egzekucji administracyjnej nie jest najlepszą drogą
promocji szczepień”. Wnoszą niepokój w życie
polskich rodzin i podważają zaufanie obywateli
do instytucji Państwa Polskiego.
Przymuszanie do szczepień jest niewątpliwie łamaniem
podstawowych praw człowieka oraz prawa pacjenta do
wyrażenia zgody na zabieg medyczny, jakim w sposób
oczywisty jest szczepienie, procedura zawsze
obarczona ryzykiem utraty zdrowia. Powikłania
poszczepienne nie są zjawiskiem rzadkim, co
uchodziło uwagi pacjentów w czasach, gdy szczepień
było mniej i zanim wprowadzono system monitorowania
niepożądanych odczynów poszczepiennych. Zrobiono to
dopiero w roku 1995,
a niedawno świętowano 200 lat szczepień w Polsce!
System ten pozostaje zresztą wysoce niewydajny – w
każdym tygodniu zgłaszają się do nas osoby, w tym
rodzice dzieci, u których wystąpiły odczyny
poszczepienne. Są to zarówno skutki uboczne
występujące krótko po podaniu szczepionki
(tzw. niepożądane odczyny poszczepienne), jak i
opóźnione reakcje; przemijające objawy oraz poważne
problemy zdrowotne, których pojawienie się
literatura naukowa wiąże z podaniem szczepionek.
Zgłaszane są nam również przypadki zgonów po
szczepieniu. Co skandaliczne, niemal wszystkie
przypadki NOP, o których informują poszkodowani, nie
są odnotowywane przez odpowiednie sanepidy
w rejestrze zgłoszeń NOP. Obowiązek zgłaszania
niepożądanych odczynów poszczepiennych w naszym
kraju jest nagminnie łamany. Co więcej, podczas gdy
część rodziców nie ma w ogóle świadomości istnienia
rejestru NOP, część z nich aktywnie starała się o
odnotowanie odczynu w dokumentacji medycznej dziecka
oraz na formularzu zgłoszenia NOP, ale spotykała się
z oporem lekarzy oraz
z odmową potwierdzenia zgłoszenia NOP danego
pacjenta udzielaną przez urzędników sanepidu.
Prostym dowodem na to, że obecny system się nie
sprawdza, może być porównanie polskich statystyk
dotyczących NOP ze statystykami w innych krajach.
Jeśli wierzyć statystykom, mamy w Polsce
do czynienia z wyjątkową sytuacją, zarejestrowanych
powikłań jest mniej – prawie wcale – przy
deklarowanej blisko stuprocentowej wyszczepialności.
Eksperci są zaniepokojeni niską zgłaszalnością
niepożądanych odczynów poszczepiennych. „Mamy
zaszczepionych około 1800 dziewcząt przeciwko HPV, a
zgłoszono jedynie dwa NOP-y. To nie jest poważne” –
ocenił prof. Leszek Szenborn z Akademii Medycznej we
Wrocławiu.
Reprezentujemy obywateli, którzy analizują
indywidualne korzyści i ryzyko szczepień i podejmują
świadome decyzje w sprawie szczepienia siebie czy
swoich dzieci. Działania instytucji stosujących
przymus wobec osób powodowanych głęboką troską o
dobro swoich rodzin odbieramy jako karanie
za światopogląd, a bezduszne i częstokroć bezprawne
podejście urzędników za naganne. To właśnie rodzice
dzieci, które ucierpiały w wyniku szczepień
przymuszani są grzywnami do ich ponownego
zaszczepienia. Jednocześnie są oni świadkami łamania
przepisów przez lekarzy i niezgłaszania
niepożądanych odczynów poszczepiennych, w tym bardzo
poważnych, do powiatowych stacji
sanitarno-epidemiologicznych. Z rażącym naruszeniem
prawa, lekarze ci nie są w żaden sposób pociągani
do odpowiedzialności przez kierowników sekcji
szczepień.
Pod naszą petycją do Ministra Zdrowia, dostępną na
stronie http://petycje.pl/7000 , poruszającą m.in.
problem przymuszania do szczepień, podpisało się już
ponad 4500 osób: tych, które ucierpiały wskutek
szczepień, obywateli przeciwnych przymusowi
poddawania zdrowych osób zabiegom medycznym, jak
również lekarzy wzburzonych siłą ostracyzmu
stosowanego wobec nich za mniej niż entuzjastyczne
podejście do wybranych preparatów szczepionkowych.
Pacjenci i lekarze protestują przeciwko cenzurowaniu
wolnej dyskusji na temat wad i zalet szczepień. Obie
strony skarżą się na blokowanie pełnych informacji o
produktach i procedurach związanych ze szczepieniami
ochronnymi.
(…)
Podsumowując, uważamy że, przymus szczepienia jest
anachronizmem prawnym niedopuszczalnym wobec
obywateli demokratycznego państwa. Pacjenci,
lekarze, eksperci, GIS i prawnicy zgadzają się
co do problematyczności zdezaktualizowanych
przepisów. Błędne interpretowanie wadliwego prawa
odnosi skutek odwrotny do zamierzonego, alienując
karanych rodziców i wzburzając opinię publiczną.
Przymus stoi w jawnej sprzeczności z prawem
europejskim, Europejską Konwencją o Ochronie Praw
i Godności Istoty Ludzkiej wobec Zastosowań Biologii
i Medycyny i prawem pacjenta do świadomej odmowy
albo zgody na zabieg medyczny; atmosfera przymusu
prowadzi również do patologii życia społecznego w
omawianym zakresie, prowadząc do sytuacji, w której
niemożliwy jest konstruktywny dialog na temat
budowania odporności i udoskonalania metod w tej
dziedzinie.
(…)
W związku z powyższym apelujemy do Państwa o
ustanowienie jasnych przepisów prawnych uznających
prawo wszystkich obywateli do decydowania o tym,
czy, kiedy i jakim szczepieniom się poddawać.
Wnioskujemy o zmianę nazewnictwa szczepień z
„obowiązkowych” na „refundowane” w ramach Programu
Szczepień Ochronnych w treści ustawy, która niebawem
trafi pod Państwa obrady (zob. Załącznik nr 1).