|
Srebrzystobłękitnie….
Kto tak lekko dotyka mojej
duszy? I muska ją skrzydłem
srebrzystobłękitnym… Kto pióro przykłada do ust moich
zastygłych w zagięciu tych dłoni
srebrzystobłękitnych… Czyj dotyk tak wzrasta falą
światła we mnie i kołysze, unosi i pieści
hosanną…. Którędy podążać by serce
wypełnić srebrzystobłękitnie…
 |
|
Nazwana
Nadajesz mi imię…. Tak pięknie błyszczące, tak lekkie, tak cudnie
wibruje we mnie…. Kwiat serca rozchyla wewnętrzne
przestrzenie i struny światła porusza
brzemiennie. Daleko, a blisko tak … blisko… Ciepło i widnie, świetlnie i
słodko… Czy godnam tak wzniecać miłości
ognisko? |
Aniele…
piękno tego słowa to krańce
wszechświata to mgławice wzburzone i otchłań przedwieczna to światło rozbłysków i droga do Ciebie to słowa i myśli to czyny i zmysły
jasnością wypełniam bezkresy pragnienia i wznoszę ku Tobie to słowo
me dłonie me serce i oko niebieskie
dotykaj mnie wiecznie dotykaj tak słodko i wibruj bezkresnie i istniej tu zawsze mój dobry Aniele...
 |
***
miłość to sen… namiętność poranków i diadem rozkoszy we włosy
wplątany jak dłonie twoje aksamitne
miłość to śmiech... głęboki dźwięk serca i zaczerpnięte powietrze wprost z ust twoich aksamitnych
miłość to dźwięki nasze usta nasze i dusze nasze zawirowane… to moja słabość w ramionach
twoich aksamitnych
miłość tęsknota moja… to prawda jedyna to świat mój jedyny to światło duszy mojej
aksamitnej
 |
Dlaczego kocham kamienie...
wnikam głęboko do struktur zielonych omszałych, zastygłych, a jednak
drgających podążam ku sercu kryształu
przenikam bezdennie boga w tym kamiennym ciele podążam ku ziemi ku naturze wszechrzeczy ku istocie natury ku załomom krzemiennym i płatkom marmuru
przenikam głęboko rozpadlin
czeluście i wchłaniam tę moc
przedwieczną, wszechwładną
to kamień to kryształ to posąg natury to odbicie boga… we mnie
 |
Diamentowa Droga
diamenty rozsypane pomiędzy kamieniami drogi mojej…twojej…każdej… nie płyńcie już łzy, krople
goryczy nie trzeba nam więcej smaku
rozpaczy ta droga prawdziwa, nużąca i
gwarna to świat mój…twój…każdy…
diamenty rozsypane tak błyszczą
przepięknie tak srebrzą te noce i ranki
zamglone świetliście mrugają gdy u powiek
twoich…moich…każdych.. krople goryczy smutno zawieszone
diamenty światełka te bezkresu bramy… zajrzyj w swe serce i zapytaj boga…siebie…każdego… którędy najbardziej diamentowa droga… |
|
Indi
(tylko oczy me zamknięte
prawdziwie otwarte) |