|
|
Wiersze, Proza
Ewa Miłek
Alicja
UlotneMyśli
Ewa
Sado
Marek
Indi
Z wodny
Pod płynną powierzchnią wierszy jestem
piękniejsza
Nie mogę się już spieszyć
Moje włosy żyją własnym życiem
Oglądam swoje myśli jak nową sukienkę
Światło delikatnie mnie traktuje
Nikt się niczemu nie dziwi
Bo falujemy wszyscy tak samo
Tylko Coś potem rwie za płuca za całe
wnętrze
Bez Duszna rzeczywistość
 |
Prawo ciążenia
Taki ciężar gatunkowy i prawo mojego
ciążenia
Wszystko zsuwa się do sedna sprawy
Choć zahaczyło się na chwilę o barierkę ze
słów matki
Ściąga dalej na lewo
przedzierać się trzeba przez bujne w tej
stronie świata
kolczaste konwenanse aż do samego centrum
Dlatego bo tam Jamjestestwo grawituje pod
sufitem
Tam ciężar nadaje wszystkiemu właściwe
kształty,
Zaokrągla co kanciaste uwydatnia myśli,
usta, biust
Syci kolory i światło
I właśnie wtedy wszystko przyspiesza ...
Na pysk i złamanie karku......nie hamuję nie
umiem już
Mijam gwiezdne smugi światła
Staję się własnym Stwórcą
Odyseja 2000
A dziś budzik nie potrzebny, wstałam, leniwa
sobota
Tylko Ciebie mi brak
***
Intelektualne uzależnienie od ciepła
Wymyśliłam sobie, że będzie mi przykro i
jest
Dziś to ja Cię przelecę dla sprawiedliwości
Rozchylone i miękkie wystarczy
Wsuń miłość przekręć a się nie otworzy
Jak nie miłość to chociaż to co jest ...
A rano rozpadnę się na drobne
Już nie będzie żadnej konieczności
I będę taka po ranna.... Jak mała filiżanka
kawy
 |
Przyjaciółki
Odwiedziła mnie Pustka
Na stole kawa i ciasto, ale
może dziś szybko sobie pójdzie
Po drugiej lampce wina coś powiedziała
Rozpuściła włosy i wreszcie odłożyła torebkę
Wyznała że nie ma gdzie pójść
Kiedy dałam jej ręcznik, kapcie i piżamę
Zniknęła
Moja była
IKEA
Urządźmy tę chwilę na nowo
Ty dodasz swoje ja swoje
Nieuczesana nam wyjdzie
Ale takie lubimy
Nie nadasz mi imienia
Ja nie dotknę Ciebie
A jutro urządzimy tę chwilę na nowo
Hi Hi
Moje Jamjestestwo chciało spać
Zjeść makaron i przytulić się
Opowiedzieć o tym co się nie da
Więc milczy
Wymyśliło ....pobiegło
Może wróci jak skończy wisieć na trzepaku
i rozmawiać z Mistrzem ZENkiem o ślimakach

|
Menu
Oto odwołuję zabawę w ponętność
Nie włączam dziś programu pt "czerwone
paznokcie i szpilki"
Zmęczyłam się
Kartonowe dzwonki wołają na obiad
Znowu pizza
Żeby tak piasek pod stopami i chociaż kruche
słońce z marmoladką do kawy
Dlaczego mi żal, przecież tak chcę
Wzrok mężczyzn mnie oblizuje
Nudzi mi się
Może zaczaruję świat i załatwię sobie męskie
ramiona, piwo, mecze
I Pilota, co znuży się obsługą tego
wszystkiego za 5 lat
To nie możliwe, że to już wszystko
Niby wykwintna ta Restauracja
A takie nieurozmaicone menu
***
Miękkie i ciepłe myśli... nosem i językiem
Zostawia po sobie plamy z feromonów na mózgu
Nawilża rośliny i płatkami karmi ogniska w
listopadzie
Ogniem wszystko obliże
Nie pozostaje niezauważone
Zwykła dziwka
|
Niepokalanie Poczęta
Na bilbordach sumień zawisł wstyd, lęk i
błogosławiona wina
Katolicka agencja reklamowa ogłasza
„Czerwone paznokcie zostaną ukarane na
gorącym uczynku”
Kat w sutannie drży z podniecenia i nie może
się doczekać
Ty się lepiej nad sobą zastanów mówią
Święte narządy płciowe noszą barchany a
przecież
Pokalanie naszego poczęcia Matka Boska nosi
w imieniu
Jakaż to perwersja seks nosić w imieniu.
Po imieniu Zawołaj więc, a Będę
Kiedy tam mnie dotykasz, to pamiętaj że
święte
O korkach
Każdy posiada swój korek w dupie
W pabach przy piwie licytujemy
Który z nich jest bardziej kunsztowny
Ale nosimy je tak żeby nikt się nie
dowiedział
Co w dupie siedzi i wyleźć nie może
 |
***
Widzę tylko czasami
Imadło w gardle odpuszcza
Wtedy dłonie smaruję kremem do oczu
Niech one też coś zobaczą
Widzę, że nie słyszałam
Trudno
Bzyk muchomyśli nie jest już tak namolny
Rysuję co jest, a jest.
Chyba, że nie ma …….i dobrze
|
Sobótka
Złote ogniska zapalne
Spokojnie to tylko sen.
Plotę trzy po trzy wianek, może Go zwabię
A On właśnie prześlizgnął mi się po udzie
i zniknął w mroku pod spódnicą.
Nie zdążyłam …
Pustostany mają zasiedlić w przyszłym
kwartale
Poczekam…
|

Tajemnica
Jakie to proste
Tajemnicę obrano po pijaku ze skórki
A zza kotary widać dupę
Sztuka, estetyka, artyzm i dupa
Księżniczek chwilowo brak,
Są za to lękokształtne myszy pod miotłą
Zabrakło czasu żeby je oswoić
No cóż, dłonie poety nie ogrzeją, bo on też
jest dupa
A może to ja skrzypię z nienaoliwienia
Tylko tyle, że trzecie oko w rajstopie mi
się otworzyło
Swojska pełnia oświecenia
|
|
Ewa Miłek
morze@autograf.pl
|
|