|
|
Jestem Ameia
Nie szukajcie, moi Drodzy, imienia AMEIA w kalendarzu.
Ameia to imię, które opracowane zostało przez numerologa
specjalnie dla mnie, do pracy z kartami
Tarota...
Moje prawdziwe imię to Aleksandra.
Kim jestem? Od wielu lat – tarocistką, ale także matką,
córką, żoną, pracownicą i szefem swojej firmy.
Skończyłam Wydział Filologiczno-Historyczny na
Uniwersytecie Gdańskim, a potem kilkuletnie studium
psychoterapii integracyjnej w Krakowie, byłam przez
chwilę bibliotekarką, nauczycielką, dłuższy czas
fotoreporterką i reporterką, a we Francji, gdzie jakiś
czas mieszkałam – salową w szpitalu, kelnerką
i opiekunką dzieci i osób starszych oraz korektorką w
polonijnej gazecie.
Przez cały ten czas, od chwili, gdy skończyłam 21 lat,
karty Tarota zawsze mi towarzyszyły.
Moimi nauczycielami Tarota są: „szeptucha” Janina z
Podlasia (uczyła się u mojej Prababci), Piotr Pałagin,
Flavio Anusz, Hajo Banzhaf i Barbara z Krakowa.
Moim nauczycielem jest też samo życie. Wiem, co to
ciężka praca, poświęcenie, misja i obowiązek. Wiem też,
co to spokój, szczęście i wygoda. Zakosztowałam wiele.
Nie są mi obce przeżycia po śmierci bliskich osób,
ciężkie choroby, alkoholizm w rodzinie, brak wsparcia.
Nie obce mi są upadki i wzloty finansowe, rozstania i
powroty, śluby i rozwody, wreszcie – początek, rozkwit i
koniec wielkiej miłości. Zawiedzione nadzieje.
Niespełnione tęsknoty. Tak wiele można przeżyć... I żyć
dalej, odkrywając zupełnie nowe perspektywy...
Urodziłam się w 1968 roku w rodzinie lekarza i położnej.
Mój pradziadek ze strony ojca pochodził
z Armenii, rodzinne przekazy mówią, że był uczniem
słynnej szkoły Gurdżijewa, co na pewno tłumaczy moje
ezoteryczne zainteresowania. Natomiast intuicję i talent
do kart odziedziczyłam po prababci
ze strony mamy, zielarce z Podlasia, o której ludzie
mówili „szeptucha”. Prababcia Dominika nie skończyła
żadnej szkoły, ale była to bardzo mądra życiowo kobieta.
Mówiła krótko i prosto, ale jak już coś powiedziała, to
trafiała w samo sedno.
Obrazy Ameii
Jestem autorką wielu prac malarskich malowanych pastelą,
w stylu Vedic Art (malarstwo intuicyjne).
Te energetyczne obrazy, zdaniem moich klientów przynoszą
ukojenie i szczęście. Ludzie biznesu wieszają te obrazy
w swoich firmach, jako gwarancję lepszego przepływu
gotówki. Może dlatego,
że tematem tych moich prac malarskich jest najczęściej
morze – przepływające fale, ruch wody, wolność
przestrzeni, a także piękno i spokój polskiego Bałtyku.
Seria „Macierzyństwo” zdobi ściany oddziału położniczego
w szpitalu w Zagrzebiu.
Niektóre obrazy można obejrzeć (i kupić) w sklepie
internetowym
www.multinatura.pl.
|