Niezwykle interesujących danych,
o tym, jak silnej przemianie ulegają niektóre osoby
po przeżyciu NDE, dostarczają analizy indywidualnych
przypadków. Bywa niejednokrotnie, że w życiu tych
osób następuje „odwrót o sto osiemdziesiąt stopni”.
Moody (1992) przytacza przykład człowieka, który do
czasu swego doświadczenia NDE parał się
przestępczością, a po nim uległ całkowitej
przemianie. W trakcie przeglądu swojego życia,
jakiego doświadczył podczas NDE, mógł nie tylko
obserwować wszystko, co do tej pory uczynił, ale
miał też możliwość ujrzenia i odczucia skutków,
jakie jego poczynania wywarły na innych ludziach.
Nie trudno się domyślić, że tego rodzaju
doświadczenie wywarło na nim bardzo silne wrażenie.
Moody nie zdradza wprawdzie czym zajmował się
wspomniany mężczyzna po swoim przeżyciu, jednak
zapewnia, że było to „uczciwe i pożyteczne zajęcie”.
Moody (1992) wyróżnia osiem
rodzajów zmian w osobowości, które są skutkiem
przeżyć na granicy śmierci. Jak podaje, wystąpiły
one u każdej z badanych przez niego osób. Oto one:
1) brak lęku przed śmiercią – Moody w swym
opracowaniu odwołuje się do wielu wymiarów lęku
tanatycznego. „Oczywiście, ludzie boją się śmierci z
różnych powodów. Jedni nade wszystko lękają się
cierpienia fizycznego, które jak sobie wyobrażają,
towarzyszy umieraniu. Drudzy martwią się o to, kto
zatroszczy się o ich bliskich, kiedy odejdą z tego
świata. Innych z kolei przeraża nieodwracalne
wygaśnięcie świadomości. Osoby władcze i
apodyktyczne obawiają się utraty panowania nad sobą
i innymi, z czym kojarzy im się śmierć. Dla innych
straszna jest wizja ognia piekielnego i potępienia,
lecz są i tacy, którzy obawiają się po prostu
nieznanego” – pisze Moody (1992, s. 44).
Stwierdza następnie, że osoby przywrócone do życia,
które mówią, że nie boją się już śmierci, mają
zazwyczaj na myśli to, iż nie obawiają się już
unicestwienia świadomości czy jaźni. Nie pragną
bynajmniej śmierci. Wręcz przeciwnie, często
towarzyszy im silne pragnienie tego, by żyć dalej.
Mają często uczucie, że dopiero teraz naprawdę żyją.
Spotkanie ze Świetlistą Istotą, obdarzającą
bezwarunkową miłością i troską, rozwiewa również
obawy przed pośmiertnym osądzeniem, potępieniem, czy
karą za grzechy. Moody po wysłuchaniu wielu relacji
doszedł do wniosku, że po doświadczeniu światła,
będącego wzorem dobroci i miłości, ludzie
przeobrażają się z własnej woli. To światło nie
nakazuje im zmiany ich dotychczasowego postępowania.
Niezwykle interesujący jest przypadek pastora,
przytoczony przez Moody’ego. Do czasu swego
przeżycia NDE roztaczał on przed swymi wiernymi
wizje wiecznych mąk piekielnych, jeśli ci ostatni
nie będą wierzyć w Biblię w jeden ustalony sposób.
Kiedy sam znalazł się na granicy śmierci, został
pouczony przez Świetlistą Istotę, aby więcej nie
zwracał się do swych wiernych w ten sposób. Nie
stawiała przed nim żądań, lecz uświadomiła mu, że w
ten sposób unieszczęśliwia tych ludzi. Od czasu
swego przeżycia pastor głosił już tylko przesłanie
miłości, a nie jak dawniej strachu.
Moody zauważa również, że osoby apodyktyczne,
lubiące narzucać swą wolę innym, po przeżyciu NDE
przestają się obawiać utraty tej kontroli. Mało
tego, nie mają już tak silnej potrzeby
kontroli jak dawniej. Wcześniej mogła ona wynikać ze
strachu.
2) odkrywanie znaczenia
miłości – większość osób doświadczających NDE po
swym powrocie twierdzi, że miłość jest najważniejszą
rzeczą w ludzkim życiu. Dla wielu staje się
wartością nadrzędną. U wielu osób wprowadza to
ogromne zmiany w wyznawanej przez nie dotychczas
hierarchii wartości. Ludzie dotychczas
skoncentrowani na bogactwie, za naczelną zasadę
uznają braterską miłość. Ci, którzy wcześniej byli
przekonani o swej wyższości nad innymi, zaczynają
odnajdywać swego bliźniego w każdej ludzkiej
istocie. Myślę, że dla pełniejszego zilustrowania
powyższego, warto w tym miejscu przytoczyć za
Raymondem Moodym niezwykle poruszający fragment
wypowiedzi jednego z mężczyzn, który
opowiedział mu o swym przeżyciu:
„Doświadczenie to przenika odtąd całe twoje
codzienne życie. Wierz mi, że nawet spacer ulicą
jest teraz całkowicie odmiennym przeżyciem. Kiedyś
szedłem ulicą pogrążony w swoim małym światku,
pochłonięty rozlicznymi małymi problemami. Teraz
natomiast idę ulicą i czuję, że otacza mnie ocean
ludzkości. Pragnę poznać wszystkich, których widzę,
i jestem przekonany, że każda z tych osób po
bliższym poznaniu zasługuje na miłość.” (Moody,
1992, s. 47).
3) poczucie więzi wszystkich rzeczy we
wszechświecie – jest to również bardzo
charakterystyczne dla osób, które miały
doświadczenia ze stanu z pogranicza śmierci. Mają
one poczucie, że wszystko we wszechświecie jest ze
sobą połączone. Często jest to trudne do określenia
nawet dla nich samych.
Wielu z nich żywi wobec otaczającego świata i
przyrody nowo odkryty szacunek. Jak łatwo można
zauważyć, wszelkie opisy przemian ludzi po
przeżyciach z pogranicza śmierci, mają się często
nijak wobec tego, co chyba najtrafniej oddają ich
autentyczne wypowiedzi. Dla lepszego zilustrowania
powyższych wniosków, Moody przytacza kolejną
poruszającą wypowiedź:
„Pierwszą rzeczą, jaką ujrzałem, gdy ocknąłem się w
szpitalu, był zwykły kwiat, na którego widok się
rozpłakałem. Możecie mi nie wierzyć, ale przedtem
tak naprawdę nigdy nie zwracałem uwagi na kwiaty.
Kiedy umierałem, nauczyłem się bardzo ważnej rzeczy
– że wszyscy jesteśmy częścią jednego ogromnego,
żyjącego wszechświata. Mylimy się grubo sądząc, że
krzywdząc inną żywą istotę nie
krzywdzimy zarazem siebie samych. Teraz spoglądam na
drzewo, kwiat, czy ptaka , i myślę – To ja sam, to
cząstka mnie. Wszystko się ze sobą łączy, my
również, i kiedy wzdłuż tych łącz ślemy miłość,
jesteśmy szczęśliwi.” (Moody, 1992, s. 48).
4) uznanie wartości nauki – często dzieje się
tak, że po swym przeżyciu NDE, człowiek nabiera
szczególnego szacunku dla wiedzy. W trakcie swego
doświadczenia wiele osób nabywa przekonania,
że proces nauki nie kończy się z chwilą śmierci, a
zdobyta w trakcie życia wiedza nie ulega po śmierci
zatraceniu.
Niektórzy mówią o szczególnym stanie świadomości,
jakiego mogli doświadczać w trakcie swego przeżycia,
stanie, w którym dostępne jest wszystko, czego się
zapragnie. Wystarczy jedynie pomyśleć
o czymś, co chciałoby się wiedzieć, a wiedza na ten
temat pojawia się niemal w tej samej chwili. Nauka
nie odbywa się tam, bynajmniej, na zasadzie przekazu
suchych informacji. Niektórzy twierdzą, że w tym
niezwykłym stanie, możliwe jest literalnie wszystko.
Jeden z rozmówców Moody’ego stwierdza, że jeśli w
danej chwili chciałby np. poczuć jak to jest być
owadem, musiałby jedynie „zamówić sobie” to
doświadczenie poprzez wyrażenie takiego życzenia.
Nietrudno się domyślić, że takie doświadczenia
wywierają na ludziach ogromne wrażenie, odmieniając
ich dalsze życie. W wielu osobach rozbudziły głód
wiedzy, towarzyszący im przez dalsze lata ich życia.
Ostatecznym celem nie jest jednak nabywanie wiedzy
dla niej samej, lecz możliwie pełna integracja
osoby.
5) nowe uczucie odpowiedzialności – często
dzieje się tak, że osoba, która przeżyła NDE, czuje
się później w dużo większym stopniu odpowiedzialna
za własne postępowanie. Staje się bardziej
wyczulona, zarówno na natychmiastowe, jak i
długofalowe skutki swych działań. Jest to również
związane z omówionym wcześniej przekonaniem, że
wszystkie rzeczy we wszechświecie są ze sobą
połączone i że każde, najmniejsze nawet działanie,
wywiera jakiś określony wpływ na wszystkich
i wszystko co nas otacza.
Przegląd życia z punktu widzenia trzeciej osoby
umożliwił tym, którzy go doświadczyli, obiektywne
spojrzenie na własne życie. Dostrzegają wtedy, jak
pozornie oderwane od siebie zdarzenia są w istocie
ze sobą powiązane. Interesujące jest to, że w
trakcie takiego doświadczenia, wiele osób było w
stanie odczuć emocje innych ludzi i niejako „na
własnej skórze” odczuć skutki swych czynów dla
innych.
6) poczucie doniosłości chwili – osoby, które
przeżyły stan z pogranicza śmierci, często odkrywają
znaczenie każdej, nawet z pozoru mało znaczącej,
chwili w życiu. Nawet „drobiazgi” zaczynają się im
jawić inaczej niż dotychczas. Mając poczucie
kruchości i tymczasowości swej doczesnej
egzystencji, doceniają jednocześnie wartość życia i
jego piękno. Często po swym doświadczeniu starają
się „żyć pełnią życia”.
7) pogłębiony rozwój duchowy – przeżycia z
pogranicza śmierci niemal zawsze wywierają silny
wpływ na duchową sferę życia. Skłaniają do duchowych
poszukiwań. Wiele osób szuka czegoś,
co mogłoby im dać swego rodzaju zakorzenienie, stara
się niejako wkomponować własne doświadczenie w jakiś
obszerniejszy system, podbudowany wielowiekową
tradycją i doświadczeniami tysięcy ludzi. Często
odwołują się do nauk wielkich religijnych
myślicieli. Nie stają się jednak nigdy fanatycznymi
wyznawcami którejkolwiek z istniejących religii.
Odrzucają zazwyczaj suche doktryny, uznawane przez
wielu za cel sam w sobie. Ich droga jest często
bardzo indywidualna, czemu zazwyczaj
towarzyszy głęboki szacunek również dla odmiennych
ścieżek duchowych.
8) włączanie się na nowo w sprawy tego świata
– wiele osób, które powróciły do życia, odczuwa
początkowo niemałe trudności w ponownym
przystosowaniu się do ziemskiej rzeczywistości.
Raymond Moody określa ten stan jako „zespół
przystosowania”. Po tym czego doświadczyli „po
tamtej stronie”, niejednokrotnie jest im ciężko
odnaleźć się w codziennej rzeczywistości, która
zaraz po powrocie „stamtąd” może wydawać się im
szara i odpychająca. Nie jest również tajemnicą, że
wiele osób odczuwa silną tęsknotę za tym czego „tam”
doświadczyły. Jest ona obecna szczególnie w trudnych
chwilach ich dalszego życia.
Moody stawia pytanie: dlaczego tak się dzieje, że
osoby, które otarły się o śmierć, mają problemy
z ponownym wejściem w życie ? Czy taki powrót zawsze
musi być przykry? Próbując na nie odpowiedzieć,
odwołuje się do „Państwa” Platona, który poleca nam
wyobrazić sobie podziemny świat, gdzie trzyma się
więźniów od urodzenia, zakutych w kajdany i twarzą
zwróconych w głąb pieczary,
w taki sposób, że mogą jedynie widzieć cienie
przedmiotów przemieszczających się przed ogniskiem,
które płonie za ich plecami. Załóżmy, że któryś z
tych jeńców zostanie oswobodzony i przeniesiony
z pieczary do naszego świata z całym jego pięknem –
mówi następnie Platon. Jeśli zostałby z powrotem
osadzony w jaskini i opowiedziałby swym
współwięźniom, dla których owa jaskinia stanowi
cały, znany im świat, zostałby przez nich wyśmiany i
wyszydzony. Oprócz niezrozumienia z jakim z
pewnością by
się spotkał ze strony swych towarzyszy, konieczność
ponownego dostosowania się do dogmatów tego
zawężonego świata byłaby przyczyną jego dalszych
cierpień (Moody, 1992).
Osoby które wracają do życia ze stanu bliskiego
śmierci, często spotykają się z problemami właśnie
takiej natury. Niejednokrotnie mają poczucie, że w
trakcie swego przeżycia dotknęli o wiele szerszej,
niż nasza codzienna, rzeczywistości.
Jak stwierdzono już we wcześniejszych rozdziałach,
to czego doświadczyli, niejednokrotnie jest
niezwykle trudne do wyrażenia przy pomocy ludzkiego
języka. Oprócz ograniczeń wynikających
z samego języka, jako sposobu na przekazanie czegoś,
co w swej istocie jest bliższe doświadczeniu
mistycznemu, problem w dzieleniu się swoimi
doświadczeniami „z tamtej strony” z innymi wynika
z braku w naszym codziennym życiu porównywalnych
doświadczeń. Używając określenia, opisującego jakiś
nasz stan uczuciowy, bazujemy na swoistej wspólnocie
doświadczeń. Jeśli jedna osoba mówi do drugiej, że
jest zakochana, to zazwyczaj zakłada (nie
zastanawiając się nawet nad tym), że ta druga osoba
przynajmniej w przybliżeniu jest sobie w stanie
wyobrazić jej stan uczuciowy, bo prawdopodobnie sama
też kiedyś go doświadczyła, gdyż jest to uczucie,
mające dość powszechny charakter.
Tym, którzy próbują opisać swe przeżycia z
pogranicza śmierci często brakuje analogii. Każdy
napotyka na ogromne trudności w opisaniu
doświadczenia wszechogarniającej miłości i
bezwarunkowej akceptacji, jaka płynie ze światła.
Większość stwierdza, że jest to po prostu stan,
którego nie da się
przyrównać do niczego na Ziemi.