Strona główna - Oferta Centrum - Warsztaty/wyjazdy - Kim jesteśmy - Kontakt - Mapa Strony

"Zobacz - w małym żołędziu drzemie potężny dąb, z niepozornego jajka wykluwa się piękny ptak. Pamiętaj, że w najwznioślejszej wizji twojej duszy zawsze rodzi się Anioł... Marzenia są nasionami rzeczywistości, więc rozsiewaj je świadomie i mądrze"
 
Tanatoterapia - Artykuły

Artykuły
"Po obu stronach życia" Sebastian Minor
"Jak przyspieszyć realizację marzeń dzięki śmierci?" Tomasz Kaczmarzyk
"Tanatoterapia" (Thanatotherapy) Vladimir Baskakov
"Przeżycia z pogranicza śmierci, a zmiana psychologicznego funkcjonowania jednostki" M. Aleksiejuk
 
 
(strona 1, 2, 3)

"Przeżycia z pogranicza śmierci, a zmiana psychologicznego funkcjonowania jednostki. Studium przypadku"
(fragmenty pracy magisterskiej - Instytut Psychologii Stosowanej UJ, Kraków 2010)
Mariusz Aleksiejuk

Zmiany życiowe w następstwie doświadczeń NDE

Niezwykle interesujących danych, o tym, jak silnej przemianie ulegają niektóre osoby po przeżyciu NDE, dostarczają analizy indywidualnych przypadków. Bywa niejednokrotnie, że w życiu tych osób następuje „odwrót o sto osiemdziesiąt stopni”. Moody (1992) przytacza przykład człowieka, który do czasu swego doświadczenia NDE parał się przestępczością, a po nim uległ całkowitej przemianie. W trakcie przeglądu swojego życia, jakiego doświadczył podczas NDE, mógł nie tylko obserwować wszystko, co do tej pory uczynił, ale miał też możliwość ujrzenia i odczucia skutków, jakie jego poczynania wywarły na innych ludziach. Nie trudno się domyślić, że tego rodzaju doświadczenie wywarło na nim bardzo silne wrażenie. Moody nie zdradza wprawdzie czym zajmował się wspomniany mężczyzna po swoim przeżyciu, jednak zapewnia, że było to „uczciwe i pożyteczne zajęcie”.

Moody (1992) wyróżnia osiem rodzajów zmian w osobowości, które są skutkiem przeżyć na granicy śmierci. Jak podaje, wystąpiły one u każdej z badanych przez niego osób. Oto one:

1) brak lęku przed śmiercią – Moody w swym opracowaniu odwołuje się do wielu wymiarów lęku tanatycznego. „Oczywiście, ludzie boją się śmierci z różnych powodów. Jedni nade wszystko lękają się cierpienia fizycznego, które jak sobie wyobrażają, towarzyszy umieraniu. Drudzy martwią się o to, kto zatroszczy się o ich bliskich, kiedy odejdą z tego świata. Innych z kolei przeraża nieodwracalne wygaśnięcie świadomości. Osoby władcze i apodyktyczne obawiają się utraty panowania nad sobą
i innymi, z czym kojarzy im się śmierć. Dla innych straszna jest wizja ognia piekielnego i potępienia, lecz są i tacy, którzy obawiają się po prostu nieznanego” – pisze Moody (1992, s. 44).
Stwierdza następnie, że osoby przywrócone do życia, które mówią, że nie boją się już śmierci, mają zazwyczaj na myśli to, iż nie obawiają się już unicestwienia świadomości czy jaźni. Nie pragną bynajmniej śmierci. Wręcz przeciwnie, często towarzyszy im silne pragnienie tego, by żyć dalej.
Mają często uczucie, że dopiero teraz naprawdę żyją.
Spotkanie ze Świetlistą Istotą, obdarzającą bezwarunkową miłością i troską, rozwiewa również obawy przed pośmiertnym osądzeniem, potępieniem, czy karą za grzechy. Moody po wysłuchaniu wielu relacji doszedł do wniosku, że po doświadczeniu światła, będącego wzorem dobroci i miłości, ludzie przeobrażają się z własnej woli. To światło nie nakazuje im zmiany ich dotychczasowego postępowania.

Niezwykle interesujący jest przypadek pastora, przytoczony przez Moody’ego. Do czasu swego przeżycia NDE roztaczał on przed swymi wiernymi wizje wiecznych mąk piekielnych, jeśli ci ostatni nie będą wierzyć w Biblię w jeden ustalony sposób. Kiedy sam znalazł się na granicy śmierci, został pouczony przez Świetlistą Istotę, aby więcej nie zwracał się do swych wiernych w ten sposób. Nie stawiała przed nim żądań, lecz uświadomiła mu, że w ten sposób unieszczęśliwia tych ludzi. Od czasu swego przeżycia pastor głosił już tylko przesłanie miłości, a nie jak dawniej strachu.
Moody zauważa również, że osoby apodyktyczne, lubiące narzucać swą wolę innym, po przeżyciu NDE przestają się obawiać utraty tej kontroli. Mało tego, nie mają już tak silnej  potrzeby kontroli jak dawniej. Wcześniej mogła ona wynikać ze strachu.

2) odkrywanie znaczenia miłości – większość osób doświadczających NDE po swym powrocie twierdzi, że miłość jest najważniejszą rzeczą w ludzkim życiu. Dla wielu staje się wartością nadrzędną. U wielu osób wprowadza to ogromne zmiany w wyznawanej przez nie dotychczas hierarchii wartości. Ludzie dotychczas skoncentrowani na bogactwie, za naczelną zasadę uznają braterską miłość. Ci, którzy wcześniej byli przekonani o swej wyższości nad innymi, zaczynają odnajdywać swego bliźniego w każdej ludzkiej istocie. Myślę, że dla pełniejszego zilustrowania powyższego, warto w tym miejscu przytoczyć za Raymondem Moodym niezwykle poruszający fragment wypowiedzi jednego z mężczyzn, który
opowiedział mu o swym przeżyciu:
„Doświadczenie to przenika odtąd całe twoje codzienne życie. Wierz mi, że nawet spacer ulicą jest teraz całkowicie odmiennym przeżyciem. Kiedyś szedłem ulicą pogrążony w swoim małym światku, pochłonięty rozlicznymi małymi problemami. Teraz natomiast idę ulicą i czuję, że otacza mnie ocean ludzkości. Pragnę poznać wszystkich, których widzę, i jestem przekonany, że każda z tych osób po bliższym poznaniu zasługuje na miłość.” (Moody, 1992, s. 47).

3) poczucie więzi wszystkich rzeczy we wszechświecie – jest to również bardzo charakterystyczne dla osób, które miały doświadczenia ze stanu z pogranicza śmierci. Mają one poczucie, że wszystko we wszechświecie jest ze sobą połączone. Często jest to trudne do określenia nawet dla nich samych.
Wielu z nich żywi wobec otaczającego świata i przyrody nowo odkryty szacunek. Jak łatwo można zauważyć, wszelkie opisy przemian ludzi po przeżyciach z pogranicza śmierci, mają się często nijak wobec tego, co chyba najtrafniej oddają ich autentyczne wypowiedzi. Dla lepszego zilustrowania powyższych wniosków, Moody przytacza kolejną poruszającą wypowiedź:
„Pierwszą rzeczą, jaką ujrzałem, gdy ocknąłem się w szpitalu, był zwykły kwiat, na którego widok się rozpłakałem. Możecie mi nie wierzyć, ale przedtem tak naprawdę nigdy nie zwracałem uwagi na kwiaty. Kiedy umierałem, nauczyłem się bardzo ważnej rzeczy – że wszyscy jesteśmy częścią jednego ogromnego, żyjącego wszechświata. Mylimy się grubo sądząc, że krzywdząc inną żywą istotę nie
krzywdzimy zarazem siebie samych. Teraz spoglądam na drzewo, kwiat, czy ptaka , i myślę – To ja sam, to cząstka mnie. Wszystko się ze sobą łączy, my również, i kiedy wzdłuż tych łącz ślemy miłość, jesteśmy szczęśliwi.” (Moody, 1992, s. 48).

4) uznanie wartości nauki – często dzieje się tak, że po swym przeżyciu NDE, człowiek nabiera szczególnego szacunku dla wiedzy. W trakcie swego doświadczenia wiele osób nabywa przekonania,
że proces nauki nie kończy się z chwilą śmierci, a zdobyta w trakcie życia wiedza nie ulega po śmierci zatraceniu.
Niektórzy mówią o szczególnym stanie świadomości, jakiego mogli doświadczać w trakcie swego przeżycia, stanie, w którym dostępne jest wszystko, czego się zapragnie. Wystarczy jedynie pomyśleć
o czymś, co chciałoby się wiedzieć, a wiedza na ten temat pojawia się niemal w tej samej chwili. Nauka
nie odbywa się tam, bynajmniej, na zasadzie przekazu suchych informacji. Niektórzy twierdzą, że w tym niezwykłym stanie, możliwe jest literalnie wszystko. Jeden z rozmówców Moody’ego stwierdza, że jeśli w danej chwili chciałby np. poczuć jak to jest być owadem, musiałby jedynie „zamówić sobie” to doświadczenie poprzez wyrażenie takiego życzenia.
Nietrudno się domyślić, że takie doświadczenia wywierają na ludziach ogromne wrażenie, odmieniając ich dalsze życie. W wielu osobach rozbudziły głód wiedzy, towarzyszący im przez dalsze lata ich życia. Ostatecznym celem nie jest jednak nabywanie wiedzy dla niej samej, lecz możliwie pełna integracja osoby.

5) nowe uczucie odpowiedzialności – często dzieje się tak, że osoba, która przeżyła NDE, czuje się później w dużo większym stopniu odpowiedzialna za własne postępowanie. Staje się bardziej wyczulona, zarówno na natychmiastowe, jak i długofalowe skutki swych działań. Jest to również związane z omówionym wcześniej przekonaniem, że wszystkie rzeczy we wszechświecie są ze sobą połączone i że każde, najmniejsze nawet działanie, wywiera jakiś określony wpływ na wszystkich
i wszystko co nas otacza.
Przegląd życia z punktu widzenia trzeciej osoby umożliwił tym, którzy go doświadczyli, obiektywne spojrzenie na własne życie. Dostrzegają wtedy, jak pozornie oderwane od siebie zdarzenia są w istocie ze sobą powiązane. Interesujące jest to, że w trakcie takiego doświadczenia, wiele osób było w stanie odczuć emocje innych ludzi i niejako „na własnej skórze” odczuć skutki swych czynów dla innych.

6) poczucie doniosłości chwili – osoby, które przeżyły stan z pogranicza śmierci, często odkrywają znaczenie każdej, nawet z pozoru mało znaczącej, chwili w życiu. Nawet „drobiazgi” zaczynają się im jawić inaczej niż dotychczas. Mając poczucie kruchości i tymczasowości swej doczesnej egzystencji, doceniają jednocześnie wartość życia i jego piękno. Często po swym doświadczeniu starają się „żyć pełnią życia”.

7) pogłębiony rozwój duchowy – przeżycia z pogranicza śmierci niemal zawsze wywierają silny wpływ na duchową sferę życia. Skłaniają do duchowych poszukiwań. Wiele osób szuka czegoś,
co mogłoby im dać swego rodzaju zakorzenienie, stara się niejako wkomponować własne doświadczenie w jakiś obszerniejszy system, podbudowany wielowiekową tradycją i doświadczeniami tysięcy ludzi. Często odwołują się do nauk wielkich religijnych myślicieli. Nie stają się jednak nigdy fanatycznymi wyznawcami którejkolwiek z istniejących religii. Odrzucają zazwyczaj suche doktryny, uznawane przez wielu za cel sam w sobie. Ich droga jest często bardzo indywidualna, czemu zazwyczaj
towarzyszy głęboki szacunek również dla odmiennych ścieżek duchowych.

8) włączanie się na nowo w sprawy tego świata – wiele osób, które powróciły do życia, odczuwa początkowo niemałe trudności w ponownym przystosowaniu się do ziemskiej rzeczywistości. Raymond Moody określa ten stan jako „zespół przystosowania”. Po tym czego doświadczyli „po tamtej stronie”, niejednokrotnie jest im ciężko odnaleźć się w codziennej rzeczywistości, która zaraz po powrocie „stamtąd” może wydawać się im szara i odpychająca. Nie jest również tajemnicą, że wiele osób odczuwa silną tęsknotę za tym czego „tam” doświadczyły. Jest ona obecna szczególnie w trudnych chwilach ich dalszego życia.
Moody stawia pytanie: dlaczego tak się dzieje, że osoby, które otarły się o śmierć, mają problemy
z ponownym wejściem w życie ? Czy taki powrót zawsze musi być przykry? Próbując na nie odpowiedzieć, odwołuje się do „Państwa” Platona, który poleca nam wyobrazić sobie podziemny świat, gdzie trzyma się więźniów od urodzenia, zakutych w kajdany i twarzą zwróconych w głąb pieczary,
w taki sposób, że mogą jedynie widzieć cienie przedmiotów przemieszczających się przed ogniskiem, które płonie za ich plecami. Załóżmy, że któryś z tych jeńców zostanie oswobodzony i przeniesiony
z pieczary do naszego świata z całym jego pięknem – mówi następnie Platon. Jeśli zostałby z powrotem osadzony w jaskini i opowiedziałby swym współwięźniom, dla których owa jaskinia stanowi cały, znany im świat, zostałby przez nich wyśmiany i wyszydzony. Oprócz niezrozumienia z jakim z pewnością by
się spotkał ze strony swych towarzyszy, konieczność ponownego dostosowania się do dogmatów tego zawężonego świata byłaby przyczyną jego dalszych cierpień (Moody, 1992).

Osoby które wracają do życia ze stanu bliskiego śmierci, często spotykają się z problemami właśnie takiej natury. Niejednokrotnie mają poczucie, że w trakcie swego przeżycia dotknęli o wiele szerszej, niż nasza codzienna, rzeczywistości.
Jak stwierdzono już we wcześniejszych rozdziałach, to czego doświadczyli, niejednokrotnie jest niezwykle trudne do wyrażenia przy pomocy ludzkiego języka. Oprócz ograniczeń wynikających
z samego języka, jako sposobu na przekazanie czegoś, co w swej istocie jest bliższe doświadczeniu
mistycznemu, problem w dzieleniu się swoimi doświadczeniami „z tamtej strony” z innymi wynika
z braku w naszym codziennym życiu porównywalnych doświadczeń. Używając określenia, opisującego jakiś nasz stan uczuciowy, bazujemy na swoistej wspólnocie doświadczeń. Jeśli jedna osoba mówi do drugiej, że jest zakochana, to zazwyczaj zakłada (nie zastanawiając się nawet nad tym), że ta druga osoba przynajmniej w przybliżeniu jest sobie w stanie wyobrazić jej stan uczuciowy, bo prawdopodobnie sama też kiedyś go doświadczyła, gdyż jest to uczucie, mające dość powszechny charakter.
Tym, którzy próbują opisać swe przeżycia z pogranicza śmierci często brakuje analogii. Każdy napotyka na ogromne trudności w opisaniu doświadczenia wszechogarniającej miłości i bezwarunkowej akceptacji, jaka płynie ze światła. Większość stwierdza, że jest to po prostu stan, którego nie da się
przyrównać do niczego na Ziemi.

W górę^