|
|
|
Przesłania
Archanioła Michała |
(strona
1,
2,
3,
4,
5,
6)
Przesłanie od Archanioła Michała
luty 2010
KU WYŻSZYM STANOM
ISTNIENIA
przekazała Ronna Herman
Umiłowany mistrzu, co Cię
teraz najbardziej niepokoi? Czego, jak Ci
się wydaje, nie możesz przezwyciężyć, nad
czym zapanować, na co nie znajdujesz
odpowiedzi zdolnej wyjaśnić, czemu pewne
stresujące sytuacje ustawicznie Cię
prześladują? Ci z Was, którzy od jakiegoś
czasu podążają ścieżką świadomości, odnoszą
wrażenie, że oto utknęli w ślepej uliczce,
jako że - choćby nie wiedzieć co robili albo
nie robili - ani rusz nie mogą obejść
uporczywych przeszkód, które im przysparzają
tyle zgryzoty?
Jak już wielokrotnie podkreślaliśmy, właśnie
przechodzisz przez niesłychanie ważny i
intensywny proces transformacyjny. Niejeden
z Was znalazł się teraz na etapie, w którym
na powierzchnię świadomości wypływają mu
jego główne problemy, po to, aby mógł je raz
na zawsze zneutralizować, przeistoczyć. Tym
dysharmonijnym energiom/ stereotypom
myślowym, tak bardzo dezorganizującym życie,
można teraz przywrócić ich postać pierwotną,
przemieniając je w substancję czystego
Światła. Na ścieżce wyższego rozwoju/w-niebo-wstępowania
przebywa się liczne etapy, doświadcza wielu
inicjacji. Może się to przejawiać w taki
sposób, że po okresie głębokich studiów,
wzrostu wewnętrznego i poszerzania się
świadomości, następuje czas asymilacji,
kiedy to nagle masz wrażenie, że jesteś
znowu w strefie zerowej, gdzie - jak dawniej
- panuje stagnacja albo chaos. Puls serca
Boga Ojca Matki wytwarza cykle zmiennych
rytmów, toteż każda żywa istota jest
dostrojona do życia w cyklicznych rytmach
jakiegoś typ. Przekonasz się, iż w miarę
tego, jak się wyłania i kształtuje
środowisko każdego kolejnego wyższego
wymiaru, cykle doświadczania i przejawiania
każdorazowo następują po sobie w znacznie
szybszym tempie.
Obecnie zdarza się na Ziemi coraz więcej
wcieleń grupowych. Toteż trzeba zdawać sobie
sprawę,
bo to ważne, że w skład danej grupy dusz
wchodzą ludzie na rozmaitym poziomach
o-Świec-enia
i że każdy z nich wnosi do zespołu wiano
talentów różnego gatunku, kalibru i stopnia
rozwoju. Członkowie każdej takiej grupy
inkarnują się pospołu w jakimś konkretnym
celu czy celach.
Niektórzy członkowie danej rodziny Duszy
przychodzą na świat razem, ponieważ już ich
łączyła i łączy bliska więź i chcą się
wzajemnie wspierać. Wielu ma do spełnienia
wspólną misję. W trakcie swojej podróży
przez cały wszechświat już wielokrotnie
odpowiadałeś na wezwanie, wiążąc się z jakąś
grupą dusz wielce zróżnicowanych, ażeby
kiedyś w przyszłości wspólnie przeprowadzić
ważną misję.
Niektórzy w czasie jednego pobytu na Ziemi
wypełniają nawet więcej niż jedno doniosłe
zadanie. Tymczasem inni uczestnicy
działalności grupy przeżywają swoje obecne
życie jako rodzaj nagrody. Pozorni
nowicjusze, otrzymują wsparcie i pomoc od
bardziej zaawansowanych członków zespołu
i korzystają ze skumulowanej mądrości i
Miłości-Światła całej grupy. Możesz być
pewien,
że w przeszłości te kochane duszyczki
świadczyły taką samą służbę, toteż na
poziomie Duszy spełniają już wszelkie
wymogi, jakim należy sprostać, aby wejść na
ścieżkę. Wymagają one jedynie odrobinę nauki
i pomocy, aby sobie przypomnieć, kim są
naprawdę. Niektórzy z nich robią tak
błyskawiczne postępy, że otrzymują boską
dyspensę Miłości-Światła, ażeby mogli szybko
wejść w swoje prawdziwe role jako mistrzowie
doskonali, jako nauczyciele i pionierzy,
wskazujący innym drogę.
Niektóre grupy spokojnie i bez rozgłosu
zajmują się szerzeniem Miłości/Światła i
mądrości wśród rodziny, przyjaciół, w
sąsiedztwie oraz innych miejscowych strefach
wpływów.
Prowadząc ciche, wstrzemięźliwe życie i
świecąc innym przykładem godnym
naśladowania, rozprzestrzeniają energię
swojej Miłości i się nią dzielą. Tymczasem
członkowie innych grup zostają przywódcami i
utalentowanymi nauczycielami, gdyż jest im
przeznaczone roztaczać wpływy w szerszym
zasięgu, może nawet na skalę światową. Im
różnorodniejszy skład grupy, tym większy jej
potencjalny wpływ na otoczenie, jako że ma
ona do przekazania innym doświadczenia i
mądrość w pełniejszym zakresie.
A teraz, chcąc Ci dać pojęcie o tym, czego
doświadcza ludzkość wznosząca się w wyższe
wymiary, zapraszamy Cię w podróż. Wyobraź
sobie, że – z naszego punktu widzenia –
obserwujesz zupełnie inną rzeczywistość na
innej planecie, właśnie przeżywającej proces
wznoszenia się w wyższe wymiary.
My, mieszkańcy sfer wyższych, mamy zdolność
rozpoznawania zarówno uczuć, jak i rodzaju
wibracji, jakie ludzie wytwarzają swoimi
myślami i działaniem. Kolory na tej planecie
są żywsze, a pole auryczne każdej osoby, dla
wszystkich widoczne, uważa się za rzecz
normalną. Tyle, że ludzie nie rozumieją
znaczenia aury.
Skupimy uwagę na grupie dusz, razem
podążających ścieżką w-niebo-wstępowania.
Pierwsza scena, jaką widzimy, odsłania małą
odosobnioną wioskę, położoną w dolinie wśród
wysokich górami. Wieśniacy to ludzie prości,
nie mający wielkiego kontaktu ze światem
poza własną miejscowością. Dolina jest
usiana skromnymi chatami i prawie wszyscy
mieszkańcy muszą walczyć, by - ledwie wiążąc
koniec z końcem - zapracować na życie.
Ziemia jest nieurodzajna, klimat surowy,
pogoda nieprzewidywalna. Ludzie są wobec
siebie podejrzliwi, w niewielkim stopniu
komunikują się ze sobą, prawie nie
współpracują w imię wspólnego dobra.
Jednakże nieco wyżej na zboczu góry trzy
rodziny pobudowały się obok siebie w pewnej
odległości od wioski. Dzielą się ze sobą nie
tylko wodą
z pobliskiego strumienia, ale i owocami
pracy. Często się zbierają, aby omawiać
swoje problemy
i dziękować za otrzymane dary. Zaczynają
zauważać, że u nich na zboczu wszystko
wygląda trochę jaśniej i układa się
harmonijniej, niż w dolinie.
Nad doliną zawsze unosi się tuman oparów.
Kiedy „górale” schodzą do niej ze zbocza,
mieszkańcy wioski wydają im się coraz
biedniejsi i jeszcze bardziej nieszczęśliwi,
niż za poprzednim razem.
Na przybyszów spoglądają spode łba i
zachowują się niegościnnie. W ogóle panuje
tam atmosfera smutku i rozpaczy. Z czasem
członkowie grupy z wysokiego zbocza
przestają schodzić na dół. Przekonali się,
że sami potrafią wytworzyć wszystko, czego
im trzeba, aby wieść życie proste lecz
wygodne.
Ich szeregi stopniowo się powiększają, tak
że z czasem powstaje na stoku nowa wioska.
Jednakże wraz z poszerzaniem się granic
nadeszły dla tego ludu nowe próby i
wyzwania.
Płynęły lata, aż kiedyś kilka bardziej
posuniętych w rozwoju rodzin Duszy zaczęły
ogarniać niepokój
i niezadowolenie. Ludzie ci zrozumieli, że w
życiu musi się kryć coś więcej, niż samo
bytowanie w małej ustronnej wiosce, a na
końcu śmierć. Postanowili więc wspiąć się na
szczyt góry, aby zobaczyć, jak wygląda świat
poza nią. Wspinaczka okazała się mozolna,
musieli wiele kluczyć, żeby przejść dalej,
a na drodze napotykali liczne wyzwania.
Przekonali się jednak, że jeśli tylko
zachowują cierpliwość
i współpracują, by rozwiązywać problemy, a
także korzystają ze wspólnej puli zasobów,
droga się staje łatwiejsza. Powoli ale
nieuchronnie pięli się po zboczu, aż w końcu
dotarli na sam wierzchołek góry, skąd
ujrzeli wioskę, trochę podobną do tej, z
której przyszli, tylko jeszcze lepszą. Jej
mieszkańcy mieli umiejętności, o jakich
nawet im się nie śniło i wytworzyli wiele
użytecznych rzeczy, pozwalających żyć
łatwiej i wygodniej.
Przybysze powoli integrowali się z miejscową
ludnością i w niedługim czasie opanowali
liczne umiejętności, które im przekazali
rdzenni mieszkańcy wioski oraz pod ich okiem
rozwinęli różne wyjątkowe talenty. Życie w
nowej osadzie, choć wcale nie doskonałe,
okazało się jednak dużo lepsze, niż w
rodzimej, toteż parę osób zdecydowało się
pozostać na miejscu, pomimo pewnych
problemów,
z jakimi musieli się tam borykać.
Reszta członków wędrownej rodziny Duszy
postanowiła ruszyć dalej, w dół przeciwnego
zbocza góry. Zeszli aż do doliny położonej
wyżej, niż ich rodzima. Żyło się tu nieco
lepiej, ale panowała atmosfera
niezadowolenia i pomiędzy mieszkańcami wciąż
wybuchały jakieś drobne konflikty.
Najwyraźniej trawiła ich zazdrość, nawet
zawiść, ponieważ obowiązywało tam coś w
rodzaju systemu kastowego, zgodnie
z którym ludzie wyjątkowo utalentowani,
wykształceni albo pięknego oblicza i figury,
zachowywali się, jak gdyby byli lepsi od
całej reszty. Do tego jedną z ulubionych
rozrywek tych wieśniaków było plotkowanie i
wydrwiwanie bliźnich, ich wierzeń i
obyczajów, szczególnie jeśli się różniły od
ich własnych.
Wkrótce niektórym członkom naszej rodziny
Duszy udzieliły się te niezdrowe nastawienia
i nawyki,
dali się wciągnąć i przesiąkli atmosferą
rywalizacji, jaka panowała w wiosce.
Natomiast inni zachowali postawę postronnych
obserwatorów i szybko zdecydowali, że nie
chcą się tam osiedlić. Opuścili to sioło
nawet nie oglądając się za siebie, z
wzrokiem utkwionym w szczyt kolejnej góry, w
nadziei na zdobycze, jakie tam mogły na nich
czekać.
W ten sposób rozpoczął się dla tych ludzi
niekończący się proces rozwoju, w trakcie
którego po wielekroć doświadczali oni życia
w środowisku o określonym poziomie energii
wibracyjnej, co im pozwalało zdobyć wiedzę i
mądrość, konieczne, aby się wznieść w
kolejną, wyższą dziedzinę bytu. Wiedza i
talenty, jakimi obdarza Ciebie, aspiranta na
ścieżce, każdy kolejny wyższy poziom
świadomości, na zawsze Cię przemieniają.
Dolinę nowej rzeczywistości musisz potem
przemierzać tak długo, aż nie oczyścisz się
wewnętrznie, póki nie zharmonizujesz
wszystkich stereotypów wibracyjnych, które
nie współgrają z tym poziomem istnienia.
Dlatego nierzadko się zdarza, że skoro tylko
osiągniesz nowy poziom istnienia, przez
jakiś czas masz wrażenie, iż w Twoim życiu
znów się pojawiły rozdźwięki i trudności,
słowem kwestie, które należy rozwiązać.
Kiedy już Twoja sygnatura energetyczna
zharmonizuje się z kolejnym nowym
podwymiarem, jesteś gotów podjąć wyzwania,
jakie przed Tobą stawia następna góra.
Wiedz, że kto raz usłyszy zew swojej Duszy i
nań odpowie, nic go już nie powstrzyma od
szukania ścieżki, która go ostatecznie
doprowadzi do o-Świec-enia, ponieważ dopóki
jej nie znajdzie, będzie go dręczyło „boskie
niezadowolenie”.
U tych z Was, Umiłowany, którzy już
wielokrotnie pięli się na szczyty swojego
życia i przemierzali najrozmaitsze doliny
cienia, a podczas całej tej podróży
przechodzili przez próby i sprawdziany,
z zakamarków jestestwa wypływają teraz na
powierzchnię świadomości najgłębsze,
kluczowe kwestie własnego istnienia. Jeszcze
przed inkarnowaniem się postanowiliście je
rozwiązać w obecnym życiu, wiedząc, że aby
odzyskać stan mistrzostwa lub doskonałości
wewnętrznej, trzeba osiągnąć pewien poziom
równowagi i harmonii wewnętrznej. Pamiętaj,
że te trudności to nie kara. I że - usiłując
postępować jak najlepiej potrafisz - nie
robisz niczego złego. Kiedy już raz się
przebudzisz i w swoim świętym sercu
rozpoznasz Boską iskrę, nigdy więcej nie
spotkasz się z sytuacjami bez wyjścia ani
trudnościami nie do pokonania. Zawsze
będziesz doświadczał takich prób, wyzwań i
okoliczności, które pomogą ci sobie
uświadomić własny ogromny potencjał
wewnętrzny, pomogą ci wznieść się ponad
ułudę niższych planów bytu. Zawsze więc
musisz dążyć do rozstrzygnięć najwyższych i
najlepszych.
Rozumiemy, że jednym z najtrudniejszych
zadań jest panowanie nad uczuciową naturą,
nad emocjami. Ważną rzeczą jest codzienne
oczyszczanie atmosfery otoczenia z
dysharmonijnych wibracji, gdyż to Ci pozwala
trwać w głębokim kontakcie ze świętym sercem
i świętym umysłem
i czerpać z nich siłę. W księdze swojego
życia co dzień otwierasz nowy rozdział. Czy
ów rozdział się znajdzie po stronie plusów,
czy minusów?
Pamiętaj o pewnej praktyce nie tylko
dopuszczalnej, ale i ważnej: kieruj
fioletowy płomień przeistaczający wstecz, w
swoją przeszłość, tak aby prześwietlił i
przepalił całą historię Twego życia,
wymazując przyczynę, korzeń, zapis oraz
pamięć wszelkich dysharmonijnych energii,
jakie pozostawiły w Tobie minione dzieje.
Fioletowy płomień jest darem o wielkiej mocy
przemieniania i dopomoże Ci przekroczyć krąg
karmy i spocząć w kręgu łaski. Sumiennie
praktykuj, gorliwie korzystaj z potęgi
fioletowego płomienia, który może zmazać
wszelkie niedobre postępki! Inaczej zadziała
prawo przyczyny i skutku, a wówczas będziesz
musiał stawić czoła swoim niewydarzonym
tworom z przeszłości. Naucz się je uwalniać
z miłością. Siłowanie się z nimi lub opór
jedynie wzmacniają wszelkie ujemne
myślokształty. Idź za podszeptami swojej
duszy i wyższej Jaźni, nie dawaj się omamić
powszechnym opiniom. Musisz się nauczyć
wsłuchiwać w swój wewnętrzny „boski zmysł”,
który – w miarę praktyki - będzie się
wzmacniać. Ciało jest płytą rezonansową albo
kamertonem na pewnej długości fali,
tworzącej sygnaturę energetyczną danego
człowieka. Jeśli masz w życiu pełno chaosu i
bolesnych wydarzeń, podnoś poziom
świadomości, a tym samym podniesiesz poziom
i zharmonizujesz stereotypy wibracyjne fali
energii stanowiącej Twoją sygnaturę
energetyczną,
a wówczas doświadczenia życia także staną
się bardziej zrównoważone, satysfakcjonujące
i przyjemne.
Żyjesz, mój drogi, w czasach krytycznych,
których nadejście przepowiadano od wieków –
ale też możesz uzyskać więcej pomocy, niż
kiedykolwiek przedtem. Otwarły się niebiosa
i na cały stworzenie spływa drogocenny
eliksir życia. Może wyda Ci się to utopią,
zapewniamy Cię jednak, że wcale nie musisz
iść przez życie sam. Nie spuszczaj z oczu
szczytu góry i trwaj ześrodkowany w Boskiej
potędze chwili obecnej, a nie pobłądzisz na
manowce. Masz w sobie potencjał, aby stać
się człowiekiem, który
w aspekcie fizycznym tryska energią,
emocjonalnie czuje się spełniony, w świecie
materii cieszy się obfitością, jest świadomy
mentalnie i o-Świec-ony Duchem. Korzystanie
z pełni życia na planie fizycznym podczas
ziemskiej podróży to Twoje przyrodzone
prawo. Zostałeś stworzony do tego, aby dzień
po dniu kosztować i używać życia z pasją,
aby zaznawać fizyczności w pełni świadomie i
intensywnie. Ziemskie bytowanie wcale nie
miało być ci padołem łez, cierpień i nędzy.
To, czy doświadczasz ziemskiego życia jako
raju, czy też piekielnego koszmaru, zależy
od ciebie. Pozwól, że ci wskażemy tę górną
ścieżkę
i o-Świet-limy ci drogę. Otula Cię nasza
głęboka miłość.
JAM JEST ARCHANIOŁ MICHAŁ
|